Co słychać u dziewczynek?

Wpisy

  • wtorek, 03 grudnia 2013
  • środa, 06 listopada 2013
    • o tym, że zalety bywają wadami i odwrotnie

      Marianna zbiera skarby. Może nie jakoś szczególnie obsesyjnie, ale jednak ma poukładane starannie w przegródkach: kamyczki, muszelki, ususzone liście, połamane broszki, urwane wisiorki, wyjątkowo piękne guziki, zaproszenia na urodziny, stare bilety na koncerty, na prom, na zamek w Malborku i na latarnię morską, pocztóweczki, bursztynki, oraz innych rzeczy całe mrowie.

       

      Jakaż ona skrupulatna, jak dba!

       

      Helenka ma identyczną skrzynkę z przegródkami. Dostaje podobną liczbę bilecików i zaproszeń, podnosi z ziemi zbliżone ilości muszelek i kamieni. 

       

      Jej pudełko jest zawsze puste.  (Podobnie jak skarbonka, w której czasem smętnie pobrzękuje jakaś moneta, podczas gdy świnka Marianny jest utuczona i ciężka).

       

      I nie, nie należy podejrzewać siostry. Po prostu Helenka co jakiś czas otwiera pudło ze skarbami oraz skarbonkę, bawi się pamiąteczkami albo monetami (!), a one jakoś sie dematerializują.

       

      Jakaż ona nieporządna, roztrzepana i jak nie dba!

       

      ***

       

      Za to wczoraj.

       

      Robiłam paczkę z ubraniami dla dzieci i spytałam dziewczynek, czy nie oddałyby jakichś swoich zabawek, którymi się już nie bawią.

       

      - Nie! Wszystkim się bawię - oznajmiła Marianna, a pod moim powątpiewającym spojrzeniem dodała - Albo może jeszcze kiedyś będę się bawić.

       

      Natomiast Helenka powiedziała, że mogę oddać wszystkie jej rzeczy. Wszystkie, oprócz lalki Lilki, nawet misia, z którym śpi. Bo jej nie zależy i woli, żeby inne dzieci się ucieszyły.

       

      Każda cecha ma dobre i złe oblicze, pomyślałam, zwłaszcza, że do rozmowy włączyła się Marianna.

       

      - Nigdy, Helena, nie oddasz! Bo przecież może ja sie będę kiedyś chciała bawić twoimi rzeczami!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (13) Pokaż komentarze do wpisu „o tym, że zalety bywają wadami i odwrotnie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      środa, 06 listopada 2013 14:18
  • wtorek, 05 listopada 2013
  • poniedziałek, 04 listopada 2013
  • czwartek, 17 października 2013
    • moja córka Zeus

      Wiecie, jakie jest najczęściej wypowiadane zdanie przez Mariankę? "Nie jestem Marianką, jestem Zeusem!!!". Tak się odpowiada teraz na każde: "Marianko, chcesz jabłko?", "Marianka, widziałaś duże nożyczki?", "Marianko, idziemy się kąpać". 

       

      No więc posłusznie mówię: "Zeusie, chcesz jabłko?", "Zeus, widziałaś nożyczki", "Zeus, do kapieli".

       

      Mimo tego, że w pokoju dziewczynek jest sporo zabawek, nie ma lepszej zabawki niż wycięci z papieru bogowie greccy. Podziwiajcie, proszę moje dzieła!

       

      Obie trafiła strzała Erosa i pałają miłością do mitologii, ale Mariannie (o, przepraszam, Zeusowi) bardziej się rzuciło na głowę. Bardzo jest dociekliwa i usiłuje uporządkować świat greckich bogów z zacięciem raczej pasującym do analizy Talmudu.

       

      - Czy bogowie się starzeli?

      - Nie, oni byli wiecznie młodzi.

      - Ale Zeus urodził się jako niemowlak i musiał rosnąć, aż dorósł, to kiedy przestał się starzeć?

      - Nie wiem dokładnie. Pewnie w kwiecie wieku, Marianko.

      - Nie mów do mnie: Marianko! Ja jestem Zeusem!

       

      Ostatnio rozważała też, jak to jest możliwe, że bogowie nie chorowali, a jednak Zeusa bolała głowa przed "porodem" Ateny.

       

      Uwielbia też wszystkie rozmowy w stylu o podobieństwie Tartaru do chrześcijańskiej koncepcji piekła. Czasem to dziecko mnie przeraża swoimi zainteresowaniami i myślę, że niebawem nie będę jej miała już wiele do przekazania. Potem zaś idzie się bawić w budowanie góry Olimp z poduszek, a Helena biega na czworaka jako Cerber i szczeka.

       

      Mamy sporo książek o starożytności, ale jeśli chodzi o mity zdecydowanie polecam Dimitra Inkiowa. Mamy dwa tomy -"Najpiękniejsze mity greckie" i "Najciekawsze mity greckie". Są też wydane na audiobooku, co jest dla mnie sporą ulgą, bo zapotrzebowanie na czytanie mitów jest ogromne.

       

       

      Mamy też w domu "Mity dla dzieci" Kasdepke zilustrowane w bardzo podobnym stylu, co mity Inkiowa. Jednak nie pomylcie ich w księgarni, bo tej książki zupełnie nie polecam. Uważam, że mity powinny być opowiedziane jakoś poważnie i tajemniczo, a nie ecie pecie hahaha. Kasdepke mit o narodzinach Ateny zaczyna tak: "Chyba każdy, kto nie nosi już pieluch wie, skąd się biorą dzieci, prawda? W każdym razie nie należy szukać ich w kapuście, ani tym bardziej zwalać wszystkiego na bociany". Dla mnie nieznośne wręcz, a dzieci też porzuciły Kasdepke na rzecz Inkiowa, który wydaje się idealny w tym wieku.

      Mamy też "Opowieści z zaczarowanego lasu" Hawthorne'a i wydanie niektórych mitów w audiobooku (wydane przez Bukę), na przykłąd ten:

       

       

      Hawthorne jest jak najbardziej godny polecenia, ale wydaje mi się, że jest dla trochę starszych (mimo że wydawnictwo oznaczyło go 5+). To sa bardzo długie mity - każdy opowiadany przez godzinę. Moje dziewczynki nudzą się, boją się trochę (zwłaszcza moja córka Zeus) i nie chcą tego słuchać, a są bardzo zainteresowane tematem. Hawthorne więc cierpliwie czeka na półce, myślę, że za rok-dwa będą w sam raz, chyba że przerzucą się wtedy na jakiś inny temat.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „moja córka Zeus”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 października 2013 09:50
  • wtorek, 08 października 2013
    • film drogi

      Marianka od września chodzi na akrobatykę do Pałacu Młodzieży. Zbieram się do opisania Wam tej ciekawej instytucji, która dwa razy w tygodniu mnie zdumiewa.

       

      Teraz napiszę jedynie, że w Pałacu Młodzieży kładzie się nacisk na samodzielność . I super. Dzieci dostają kluczyki do szafek, same się przebierają, zamykają szafki na kluczyk, rodzicom wstęp wzbroniony. No, ale też spotkałam się pierwszy raz w życiu z sytuacją, w której okazałam się matką nadopiekuńczą. Otóż dzieci powinny chodzić same z holu na parterze do sali na zajęcia, nieodprowadzane przez rodziców. Ja  na razie nie odważyłam sie puścić mojej sześciolatki samej przez pałacowe korytarze. Za to schodzi już sama, z koleżankami. Zobaczcie sami drogę. Dziwicie mi się?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (22) Pokaż komentarze do wpisu „film drogi”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      wtorek, 08 października 2013 20:32
  • poniedziałek, 07 października 2013
  • czwartek, 19 września 2013
    • po równo

      - Mamo! To niesprawiedliwie! Ona ma lepszą! Ona ma cieplejszą!

      - Hehe, mam cieplejszą!

      - Ona wczoraj też miała cieplejszą.

       

      Tak, tak, mam taką książkę "Rodzeństwo bez rywalizacji". Zaglądam do niej. Stosuję te wszystkie dobre rady, że dzieci nie musza dostawać po równo, tylko według potrzeb. Uczę je, że to jest sprawiedliwe, a nie to, żeby każda miała równą kanapkę. 

       

      Niemniej jednak nie zawsze to działa i czasami wybuchają kłótnie, o to, kto ma więcej, kto ma lepiej, kto dostał za dużo.

       

      Oraz obowiązkowo codziennie o to, kto ma cieplejszą.

       

      Bo pokłócić się zawsze można. Na przykład o to, czy siostra czasem nie ma cieplejszej wody, kiedy obie siedzą w jednej wannie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (8) Pokaż komentarze do wpisu „po równo”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      czwartek, 19 września 2013 22:57
  • niedziela, 15 września 2013
  • środa, 11 września 2013

Tagi

Kanał informacyjny

konkurs