Co słychać u dziewczynek?

Wpisy

  • środa, 31 sierpnia 2011
    • klasyfikacja

      - Mamo, a czy gady to są takie zwierzęta, co gadają?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      środa, 31 sierpnia 2011 20:35
    • ale to nie jest kangur!

      Kangur stał przy bramie parku. Duży, rudy i mocno onieśmielający. (Zwłaszcza onieśmielał ten  mięsisty, duży ogon). Kangur miał wysoki, kobiecy, wesoły głos, a z torby na brzuchu rozdawał ulotki Helen Doron.

      - Po co masz łapy duże, Kangurze? - spytała go przejęta, odważna Helenka, a po tym wyczynie schowała się w moich ramionach.

       

      - I co, Helenko - spytałam po dłuższej chwili - podobał ci się kangur?

      - Mamo - Helenka spytała tonem, jakby niepokoiła się o stan mojego umysłu - ale wiesz, że to nie był tak naprawdę kangur?

      - Tak? - Jaka mądra dziewczynka, jak świetnie rozróżnia kangury w zoo od gadających kangurów z ulotkami!

      - To przecież była kangurzyca!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      środa, 31 sierpnia 2011 05:54
  • poniedziałek, 29 sierpnia 2011
    • nowe bajki grajki

      - Komu to potrzebne jest?

      To się nawet nie da zjeść.

      Szpecą miasto, szpecą wieś.

      O co chodzi? O znaki drogowe. Takiego bluesa muczy krowa w naszej nowej  Bajce-Grajce "Trapcio". Ileż się pozmieniało! Trudno uwierzyć, że w roli samochodu eleganckiego występuje polonez, a dziecku trzeba tłumaczyć, co to łazik.

       

      Bajki Grajki, wznowione, liczą sobie 84 tytuły i są bardzo różne i bardzo nierówne. Można trafić na smęty (Pan Twardowski) i gnioty na wyrost nazwane bajką muzyczną (Muchy Króla Apsika), można trafić na perły ("O dwóch takich" na przykład. Był to przebój jazdy z południa Polski do stolicy, szczególnie piosenka "Rybka jest szybka, jeszcze szybszy jest pelikan").

       

      Na urodziny trafiły się dwie prawdziwe perełki - obok "Trapcia", "W Karzełkowie" (trafiły się nie całkiem przypadkowo, Aniu i Lusiu, pamiętam Wasze rekomendacje). Helena niezłą imprezowiczką będzie, bo jak tylko słyszy klasycznego rockandrolla "Jakem lis, będę gryzł, będę strasznie gryzł" nie może ustać w miejscu. Kręci tyłkiem, gęba jej się śmieje. Nie wiem po kim to ma, no!

       

      Teraz mam nowy zgryz. Jak dziewczyny obie pójdą do placówek edukacyjnych, to czym będę  uzasadnić słuchanie sobie w ciągu dnia "Czerwona czapeczka z bielutkim pomponem"?

       

      Aha, tak informacyjnie: znalazłam całe "W Karzełkowie" na Youtubie, gdyby ktoś przed oficjalnym zakupem chciał sprawdzić.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „nowe bajki grajki”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 sierpnia 2011 22:09
    • o obrotach ciał

      - A wiesz, mamo, że można poczuć, jak Ziemia się kręci?

      - Hmmmm?

      - Jak ja tak strasznie szybko się kręcę w kółko, to upadam na ziemię i wtedy świetnie czuję, jak ona się kręci.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 sierpnia 2011 22:00
  • niedziela, 28 sierpnia 2011
    • sama do przedszkola

      - Helenko, w poniedziałek idziesz do przedszkola z mamą, pojutrze pewnie z babą, a w czwartek pójdziesz sama.

      - Nie! - nieoczekiwanie rozbeczała się Helenka - Sama? Nie! Nie pójdę sama.

      - Dlaczego, kochanie?

      - Bo to jest daleko.

       

      Ufff, kiedy uspokoiłam, że  ją odprowadzę przestała łkać. Wieczorem jednak, kiedy przypomniałam, że idziemy do przedszkola, wybuchnęła znowu łzami:

      - Ja nie chcę do przedszkola! Ja chcę do żłobka!

       

      Lekko mnie zaskoczyła. Trochę czasu minęło, nim zorientowałam się, że Helenka nie chce chodzić po prostu do żłobka, tylko koniecznie "do żłobka razem z Niną" (cioteczną siostrą).

       

      Dla dobra sprawy nakłamałam, że dzieci z Żoliborza muszą chodzić do przedszkoli na Żoliborzu i nie wolno im za nic chodzić do przedszkoli i żłobków na Mokotowie. Uprzedziłam też, że w żłobkach dzieci chodzą w body. Body jest dla Helenki symbolem, nie, nie symbolem, bo to zbyt dosłowne. Jest synonimem upupienia i wszystkiego co złe. Nie ma mowy, by spała w bodziaku, nawet w upale, a nadal sypia z pieluchą). A kiedy dorzuciłam, że na rytmikę mogą chodzić wyłącznie dzieci, które chodzą do przedszkola, Helenka zasnęła powtarzając "Chcę do przedszkola, do przedszkola, chcę do przedszkola". (Chodzenie na rytmikę "tak jak Marianka" jest wielkim marzeniem).

       

      Zaświtało mi jednak, że mimo moich manipulatorskich zdolności może nie być tak lekko. Może będę musiała odpokutować za swoje nonszalanckie "Helenka świetnie sobie poradzi, ona jest taka towarzyska, taka do przodu". Jutro ruszamy rozpoczynać zupełnie Nowy Etap.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      niedziela, 28 sierpnia 2011 21:38
  • sobota, 27 sierpnia 2011
    • grawitacja

      - Mamo, a jak to jest, że ja mogę skakać? - pyta moja Czteroletnia Córeczka.

      O rety, rety, znowu te strasznie trudne pytania.

      - Odbijasz się od ziemi -ten etap taktycznie pomijam, bo nie wiem, czy umiem wyjaśnić i skupiam się na problemie grawitacji. Tłumaczę (nie pierwszy raz), że ziemia przyciąga i że jak podskoczysz, to ziemia cię przyciągnie. Jak magnes.

      - A samolot albo rakieta, - zastanawia się Marianna - one nie spadają. Bo one tak szybko uciekają, że ziemia ich nie widzi i zapomina przyciągnąć.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      sobota, 27 sierpnia 2011 21:49
    • kiedy mnie nie było

      - Kiedy się, Marianko, urodziłaś, to okropnie krzyczałaś, najgłośniej w całym szpitalu. I byłaś taka malusieńka. I miałaś czarne włoski.

      - W szpitalu? - pyta Helenka - A ja też tam byłam?

      - Nie, ciebie jeszcze nie było na świecie.

      - Byłam w brzuchu? - niepokoi się Helenka.

      - Nie, jeszcze wcale cię nie było, nawet w brzuchu.

      - To gdzie ja byłam? - pyta Helenka płaczliwie.

      - Może ona była z dinozaurami? - zastanawia się Marianna.

      - Ja wiem! Ja byłam u dziadka w Gorlicach!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „kiedy mnie nie było”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      sobota, 27 sierpnia 2011 21:46
    • cztery

      Cztery lata temu chodziłam uparcie po schodach na Cytadeli i jadłam bardzo ostre curry. Cztery lata temu poszłam do kina, mając wyraźnie skurcze (i dobrze zrobiłam, przez kolejne cztery lata nie poszłam na żaden film Saury). Cztery lata temu nie wiedziałam, czy moja pierworodna córka będzie Marianną, Hanną, czy Anielą.

      Kto by przypuszczał cztery lata temu, że będę dzisiaj do pierwszej w nocy piec tort i ozdabiać go nieudolnie, acz wytrwale zeschniętymi mazakami cukrowymi? Że będę dwa weekendy podporządkowywać świętowaniu (jeden dla rodziny, drugi dla przedszkolaków, żeby zdążyli wrócić z wakacji)? Że będę wymyślała pirackie rymowanki na przyjęcie dla kolegów Marianki? Że będę przeszukiwać internet, wpisując w wyszukiwarkę "pirackie confetti"? A potem "pirackie konfetti"? Że będę z powagą szukać dziś po sklepach różowej plastikowej komórki i autentycznie ucieszę się, że na tym ekraniku jest dziewczynka z blond włosami ("To ja jestem" - powie Marianna, możemy się założyć). Akcja kupowania komórki na ostatnią chwilę to dlatego, że inne wielkie marzenie Marianny nie doszło na czas pocztą (to taka tradycja, że na jej urodziny nie dochodzą prezenty). Owo marzenie to zabawkowa szminka.

      Nie pisałam, że w czerwcu byliśmy na takiej akcji w plenerze, naokoło CSW. Jedno z działań artystycznych (nie wiem, jak to fachowo nazwać) polegało na napisaniu swojego marzenia na kamieniu i włożeniu go pod kołdrę. Można też było sobie spod kołdry wyłowić cudze marzenie. Na kamieniach napisane było: "Dom", "Odnaleźć spokój", "Aby miłość trwała", "Podróż", "Zdać na psychologię", "Zdrowie" "Troje dzieci". A na jednym co? "Zabawkowa szminka". Wciąż myślę o tym, czy Marianna wybaczy, że zabawkową szminkę dostanie po urodzinach.  Tak, naprawdę ja przynajmniej nie przypuszczałam, że tyle się zmieni przez ten czas. Marianna ma cztery lata!

       

      Tort z serii "brzydkie i krzywe, ale pyszne". Karolino, wielkie dzięki za mikser! 

      Wiem, wiem, że wygląda jak MARIANA, a nie MARIANNA, ale nie mogłam walczyć dłużej z tą zaschniętą tubką.

       

      tort

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „cztery”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      sobota, 27 sierpnia 2011 01:17
  • czwartek, 25 sierpnia 2011
    • człowiek pogryzł człowieka

      - Aaaa! Mamooo! Helenka mnie..., Helenka mnie... - dobiega mnie krzyk tak straszny, że mimo obycia z ciągłymi "Aaa! Mamo!" rzucam michę z praniem i lecę.

      - Helenka cię co?

      - Uszczypnęła strasznie mocno w plecy - szlocha Marianna.

       

      Patrzę. Rzeczywiście strasznie mocno, bo zębami i do krwi.

       

      - Helenka! Coś ty zrobiła?

      - To mały przypadek mamo! - usiłuje mnie zbajerować Helenka.

      - Jak to przypadkiem ugryzłaś w plecy?

      - Bo moje ząbki są takie sprytne - uśmiecha się i trzepoce rzęsami.

       

      Sądny dzień to był doprawdy. Helena wyła w karnym kącie, postawiona tam celem skruszenia. Marianna wyła na moich kolanach: Ale zobacz, czy już się zagoiło!

      - Patrzyłam przed minutą.

      - Ale może już się zagoiło?

      - Nie.

      - A teraz? Zobacz jeszcze raz!

       

      Po chwili przestało tak boleć i Mariannie uruchomił się słowotok: "A dlaczego jak się ugryzie, to jest ślad?" "A z czego robi się strup?" "A jak się nie zrobi?" "A czy można umrzeć od tego, że ktoś ugryzie?" "A czy jak kogoś ktoś ugryzie, to on może się myć?" "A ten, kto ugryzie też może się myć?" "A razem mogą się myć?" (tak, domyśliliście się, zbliżała się pora kąpieli).

       

      Potem filozoficznie stwierdziła "Helenka gryzie gorzej niż ta osa, co mnie ugryzła".

       

      Następnie, dla zaznaczenia powagi przestępstwa, nieszczęsna winowajczyni po karnej izolacji została doprowadzona na pogadankę. Kiedy zagrzmiałam kolejny raz: "Nikogo nie wolno gryźć. To boli!", Helena włożyła sobie palec do buzi i spróbowała ugryźć. Z błyskiem w oku oznajmiła: "A mnie nie boli!" No tak, zapomniałam, że ma takie sprytne zęby...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „człowiek pogryzł człowieka”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      czwartek, 25 sierpnia 2011 21:52
  • środa, 24 sierpnia 2011

Tagi

Kanał informacyjny

konkurs