Co słychać u dziewczynek?

Wpisy

  • poniedziałek, 30 lipca 2012
    • na weekend

      "Coś tu w chacie cichuteńko jak w Stuthoffie, nic nie sapie, boczy, droczy, wierzga, kwęka".

       

      No i ten stan rzeczy - przynajmniej dla niektórych - mocno jest niepokojący. Może mogłam wybrnąć z tego jak Tymon Tymański radził, ale zamiast tego pakuję auto i jadę na weekend do dzieci nad morze, nomen omen przejeżdżając przez d. Stuthoff. Przejeżdżając? Wlokąc się raczej. Stojąc właściwie. Wyłączając silnik, dokładniej rzecz ujmując. Przyglądając się innym samochodom z rejestracjami na G, a w każdym piętrzą się sprzęty plażowe, dzieci, psy, oraz rozpierają czerwoni na twarzach (było 34 stopnie) dorośli. Większość otwiera usta i macha rękami. Z nudów wymyślam, o czym rozmawiają "Mówiłam, żeby wcześniej jechać, a ty nic", "No co mam zrobić, zawracać mam? Proszę, ale żeby nie było!", "Darek, idźcie bez nas, bo korek, no od Elbląga korek, nie wiem, czy coś się stało".) Niektórzy nerwowo wertują atlasy i odkładają je zrezygnowani (nie ma żadnego objazdu). Ja nie mam akurat komu wymyślać, więc tylko pomstuję pod nosem, że człowiek przed szóstą wstaje, pędzi, nawet na kawę się nie zatrzymuje, a i tak przed obiadem nie dojedzie.

       

      Ale dojeżdżam w końcu. Są na plaży. Jeszcze bułkę kupuję i lecę przez las. Są!

      - Mama! Mama! - i biegną do mnie. Obie. Takie małe. 

       

      Poza tym - odreagowanie nieobecności matki - objawy klasyczne. Miny markotne (Helenka), nadmierne ożywienie (Marianka), zły sen (obydwie), pobudka o 5:30 (Marianka), wymuszanie wszystkiego krzykiem (Helenka), międlenie mnie, gniecenie, uwieszanie się na mnie. Słowem -  dokładnie te wrażenia, o jakie mi chodziło. Jeszcze potem przesiadywanie w domku w deszczu, jeszcze 350 km do domu. 

       

      Pewnie będę pamiętać to spotkanie na plaży. I tę kąpiel na falach. Strasznie są śmiałe, i moczą głowy, i fajne są okropnie, wiecie?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „na weekend”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 30 lipca 2012 13:54
  • czwartek, 26 lipca 2012
  • środa, 25 lipca 2012
    • na plaży

      - Mamo, popatrz, jaki kamień. Skąd on się wziął? Dlaczego tu ma inny kolor? A piasek? Czy to jest taki sam kamień?

       

      Tak, tak, kamienna dzidzia to był tylko wstęp. Niniejszym dementuję plotki, że przy dzieciach człowiek głupieje. Teraz będę przecież szukać książek o skałach i skamielinach i wypełniać luki w edukacji. Obecnie myśli Marianny wypełniają minerały. Ona to chyba dostała w genach skłonność do głębokiego namysłu nad wszechświatem za siebie i za Helenkę. Kiedy bowiem Marianna w skupieniu kontempluje kamyki, Helena jest ucieleśnioną radością życia. Podskakuje jak wróbel i przewraca się na brzegu huczącego i lodowatego morza raz na brzuch, a raz na plecy, z trudem stosując się do zasady, że nie wchodzi sama do wody.

      - Mamo! Ja chcę się myć!  (czytaj: kąpać)

      - Może pójdziemy trochę na spacer?

      - Nie! Myć!

       

      I to się dla niej liczy - umyć się w morzu parę razy. A potem żeby koniecznie była sukienka.

       

      PS Popatrzcie! Nie leje!

      piaski

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „na plaży”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      środa, 25 lipca 2012 10:35
  • piątek, 20 lipca 2012
    • pesymistka

      Wyglądam przez okno - słońce.

       

      Zbieramy się i wychodzimy - kropi.

       

      Nie poddajemy się, ruszamy. Leje.

       

      Wracamy, przebieramy, suszymy. Wyglądam przez okno - słońce.

       

      I tak od tygodnia. Zdarzały się nam miłe chwile i niektóre wyprawy nawet się udały (tu: w wyludnionym Skaryszaku, nawet nie widać, że to Warszawa, prawda?)

      skaryszak

      Siedzimy sobie, obserwujemy kaczątka (tu słabo widoczne). A ja nastrajam córki pozytywnie:

       

      Nad Bałtykiem będzie piękna plaża, z piaskiem. Będzie morze mniej słone. Będzie las, podwórko, będą dziki.

       

      I wtedy Marianna ponuro: Wiesz, co ja myślę, że będzie nad tym Bałtykiem? Będzie lało!

       

      Proszę o kciuki, żeby się nie spełniło!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „pesymistka”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      piątek, 20 lipca 2012 21:10
    • ilustracje Helenki

      Prawda, że to kreska jak z lanserskiego komiksu?

      ali baba

       

      Dzieło Helenki na temat "Ubogi Ali Baba i jego gruby brat Kasim".

       

      Przyjmuję, że mogłam nieco zapaść na umyśle, że szczerze się zachwycam tym obrazkiem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      piątek, 20 lipca 2012 21:05
    • wszędzie pachnie czekolada

      HELENKA: A z czego się robi czekoladę?

      MARIANKA: Z ziaren kaowca.

       

      Pozdrowienia od dyżurnego rodzinnego kaowca.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      piątek, 20 lipca 2012 20:54
    • kino na suficie

      Byłyśmy dzisiaj w kinie na suficie - znaczy się w planetarium w Centrum Nauki Kopernik.

       

      Przy okazji mam taką informację - przed CNK ludzie tkwią w długiej kolejce, a w Planetarium pusto. A kupując bilet do planetarium, można jednocześnie kupić bilet do CNK. Oczywiście wtedy trzeba zapłacić i za planetarium, i za wystawę, ale gdyby ktoś, gdyby coś... Tak tylko mówię.

       

      Wybrałyśmy się na jedyny pokaz dla przedszkolaków "Pod jednym niebem" z bohaterami Ulicy Sezamkowej. Przed nim jest jeszcze taki pokaz przygotowujący dzieci do tego, że trzeba się rozglądać po całym suficie (fotele się kładą). Pokaz jest naprawdę dla dzieci od lat 3. Na pewno dla żadnego trzylatka nie będzie za trudny. To była jedna z takich sytuacji, kiedy patrzę na moją mądrą pięciolatkę, która poważnie rozmawia z Żółtym Ptakiem na ekranie i myślę sobie "ona jest mniejsza niż czasem mi się wydaje".

       

      Dziewczynkom bardzo się podobało i pytały wiele, wiele razy o rzeczy ważne ("Co naprawdę jest na Księżycu?"), jak i mniej ważne ("Czy naprawdę po chińsku gwiazdka nazywa się Sin Sin?", "Czy zając Franek mówił 'krzaki' czy 'krzaczki'?"). Myślę, że na wakacjach będziemy szukać Gwiazdy Polarnej. A, właśnie, jedziemy na wakacje i znowu na jakiś czas się odłączamy od netu. Pozdrowienia dla wszystkich!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „kino na suficie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      piątek, 20 lipca 2012 20:53
  • czwartek, 19 lipca 2012
    • ćwiczenie zen

      Uwaga! Wszelkie podobieństwa do autentycznych osób i wydarzeń są przypadkowe!

       

       Zapytaj dzieci, czy zjedzą barszcz ukraiński. "Taka z buraków z farbowanymi kartofelkami? Tak!"

       

      Idź na targ i kup: kartofle, buraki, marchewkę, fasolę, kapustę, pietruszkę, selery i groch. Och!


      Przydźwigaj.


      Zawijaj, piecz, namaczaj, doprawiaj, gotuj do miękkości, szatkuj, skrob, siekaj, trzyj, przegotuj, zrób zasmażkę.


      Udekoruj stół nowiutkimi podkładkami.

       

      Następnie dowiedz się, że w przedszkolu kartofelki są większe, przyjmij do wiadomości, że  "jednak okazało się, że ja takiego barszczyku to nie lubię, mamo".

       

      Zbierz miseczki pełne 4/5 uprzednio nalanego barszczu.

       

      Wyrzuć do prania czerwone od 1/5 barszczu podkładki.

       

      Uśmiechnij się i bądź zen.

       

      Pozdrowienia od mamy, która chwilowo pełnoetatowo zajmuje się dziećmi. Ten, kto wymyślił przedszkole miał jednak łeb!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „ćwiczenie zen”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      czwartek, 19 lipca 2012 14:28
  • środa, 18 lipca 2012
    • w tamice

      Odwiedziłyśmy z dziewczynkami Tamikę - kawiarnię z salą zabaw na Wolskiej 44. Gdyby ktoś rozważał wybranie się tam w deszczową pogodę - oto moje refleksje:

      logo

      Baaaardzo dużo miejsca i światła (ogromna odmiana po Kalimbie, do której jesteśmy przywyczajone, gdzie ciasne i ciemne korytarze wszędzie). Jest gdzie biegać, gdzie się bawić, pomysłowe konstrukcje - domki, zjeżdżalnie. Drogo i bardzo dziwna obsługa.

      - Co można zjeść?

      - Wszystko, co jest na tablicy.

      - To poproszę tosty.

      - Ale tostów nie ma.

      - A kompot?

      - Kompot był kiedyś i tak zostało.

       

      Ale ogólnie bardzo przyjaźnie i kawa dobra.

       

      Tylko że dla mnie to i tak nieistotne. Jestem nieutulona w żalu, bo moje córki, zwłaszcza starsza okazały się na tę kawiarnię... za duże! Dobrze, że byłyśmy w towarzystwie młodszych dzieci. Nie musiałam się przyznawać, że zapomniałam, że one są już taaakie duże.

       

      Tak więc polecam posiadaczom dzieci poniżej lat 3.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „w tamice”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      środa, 18 lipca 2012 20:32
  • wtorek, 17 lipca 2012
    • kap kap

      My to naprawdę mamy pecha, jeśli chodzi o Wisłę (w sensie rzekę jak Oka szeroką). Znowu zrobiłyśmy sobie wyprawę nad rzekę, na lewobrzeżną plażę na wysokości pomnika saperów. (Szłam tam z lekkim dreszczem, a kto czytał "Trociny" Vargi, ten wie, dlaczego). Myślałam, że nareszcie uda nam się wyprawa nad Królową Polskich Rzek. Bo i prom tam kursuje na drugą stronę, i piaseczek wysypany, i rozmaite atrakcje - dmuchane zjeżdżalnie i trampoliny są rozstawione. Ale gdy tylko doszłyśmy do furtki i już miałam wyciągać 20 zł za wstęp dla obu córeczek, lunął deszcz i to taki, że wszystkie te dmuchane konstrukcje się zawaliły.

       

      No i wróciłyśmy jak niepyszne w strugach deszczu.

       

      I znowu nie popłynęłyśmy promem wiślanym.

       

      I tak siedzimy w domu. Wspominamy Włochy. Nie było tam takich pysznych malin i czarnych jagód, to fakt. 

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „kap kap”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      wtorek, 17 lipca 2012 21:31

Tagi

Kanał informacyjny

konkurs