Co słychać u dziewczynek?

Wpisy

  • sobota, 31 marca 2012
    • tęsknoty a la rousseau

      Po treningu aikido Marianna się przebiera . Nagle, w sztruksach i goła od pasa w górę opętana  porywem serca wykonuje szalony taniec, wybiegając z szatni.

       

      - Marianna, co ty wyprawiasz?

      - Poczułam się tak afrykańsko!

       

      ***

       

      - Ojej, już pora iść spać, ale taaaak mi się nie chce was dzisiaj kąpać - mówię całkowicie niepedagogicznie, ledwie podnosząc głowę z kanapy.

      - Nie musimy się kąpać wcale! - cieszy się Marianka

      - Wcale? I co wtedy będzie?

      - Nic! Będziemy hasać po łące brudne i dzikie!

       

      Hmmm, dorośli wyznają mit dzieciństwa jako nieskrępowanego, swobodnego czasu, ale widać dzieciom też nieobce są romantyczne uniesienia i marzenia o wolnym, beztroskim żywocie dzikusa.

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      sobota, 31 marca 2012 20:57
  • piątek, 30 marca 2012
    • nowe gry

      Wiem, że mam takie czytelniczki, które tu zaglądają głównie w celu znalezienia rad "co kupić w prezencie dziecku znajomych/rodziny ". Okres poHelenkowourodzinowy sprzyja takim podsumowaniom. Zatem specjalnie dla takich czytelniczek (ale nie tylko!) polecam dwie nowe gry.

       

      Po pierwsze "Spadające małpki" Mattela. Szukajcie po sieci, a znajdziecie. Można kupić oryginał prawie dwa razy taniej niż w empiku.

      Gra zręcznościowa - wyjmuje się kolejne "bierki" tak, żeby spadło jak najmniej małpek.

       

      małpki

       

       

      Nawet kiedy dorośli bardzo się starają i naumyślnie zrzucają małpy, to nie potrafią przegrać z dziećmi. Ale moje dziewczyny jakoś nie mogą do końca zrozumieć, że celem jest zebrać mało małp. W sumie bardzo są dumne z porażki.

       

      - Patrzcie, jakie mam ogromne stado małp - cieszą się okropnie i zupełnie bez sensu. No, więc wszyscy są zadowoleni.

       

      Przy okazji, taką mam refleksję: Czy powinno się, grając z dziećmi, przegrywać umyślnie? Bo ja staram się tego jednak unikać. Niech nie myślą, że mają matkę głupszą od nich samych, nie? To znaczy, owszem, czasem specjalnie pomylę się w Memo, bo widzę, że któraś aż podskakuje, bo WIE, GDZIE JEST DRUGA KRÓWKA. Ale zwykle gram uczciwie, bo wtedy dziewczyny naprawdę się cieszą, jak uda im się wygrać (a czasem się udaje!) Poza tym jest tyle gier, gdzie wszystko zależy od szczęścia, że mają dużo okazji wygrać, prawda?

       

      To taka dygresja, a teraz drugi hicior ostatnich dni  - "Farma!" Trefla z serii Koala Mądrala.

      farmaWprawdzie można się czepiać niezbyt atrakcyjnej szaty graficznej, ale jestem pod wielkim wrażeniem, że ktoś stworzył mądrą grę, naprawdę strategiczną dla takich maluchów (na pudełku oznaczenie 3+, chociaż myślę, że bardziej dla czterolatków. Helenka rozumie zasady, ale nie zawsze dotrwa do końca gry, trochę to dla niej za długo). Wygrana częściowo zależy od losu (jest element kręcenia strzałką), ale bardziej od przyjętej strategii i kombinowania, co się opłaci. Poza tym jest to pozycja absolutnie obowiązkowa dla wielbicieli FarmVille. Podarowując dziecku tę grę, wyhodujesz wielbiciela wirtualnego farmerstwa, który kiedyś z przyjemnością zbierze Twoje facebookowe marcheweczki.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „nowe gry”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      piątek, 30 marca 2012 14:16
  • czwartek, 29 marca 2012
    • uwaga, konkurs!

      Wątpiliście w sens nauczania dzieci poniżej lat 3 języków obcych? No to Helena by was zaskoczyła. Wykonuje z niezmiernym zaangażowaniem przyniesioną z przedszkola piosenkę o następujących słowach:

       

      O łysty san, san,

      łysty gona san,

      plis tych aj no mi.

       

       

      - O czym to jest, Helenko?

      - O słoneczku.

      - Ale co z tym słoneczkiem?

      - To ty mamo nie umiesz po angielsku? - oburza się.

       

      O, to przynajmniej wiem, po jakiemu to.

       

      Nagroda specjalna za odszyfrowanie słów oryginalnych.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (11) Pokaż komentarze do wpisu „uwaga, konkurs!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 marca 2012 21:26
    • marzenie Helenki

      Gryzę paznokcie, czy przyjmą Helenkę do przedszkola, a jeszcze bardziej, jak ona to zniesie. Że szok. Że większa grupa. Że mniejsza sala. Że brzydsze zabawki. Że "proszę pani, czy może mi pani dać", a nie "ciociu, daj".

       

      A ona co? A ona rozpacza, że u niej w przedszkolu nie ma takich fantastycznych kart do odbijania czasu pobytu!

       

      Że u niej nie ma dyżurnych, którzy wołają "Mar-ian-ka do-do-mu!"

      - Teeeż mnie tak wołajcie!

       

      Co z tego, że panie-ciocie czytają im książki? U Marianki czyta "Pani Bajeczka" (pani wychowawczyni w specjalnej czapce). No, to jest dopiero godne pozazdroszczenia.

       

      A kiedy widzi, że zabieram Mariankowy woreczek ze strojem na gimnastykę do domu, żeby uprać?

      - A ja? - rozpacza - A kiedy ja będę miała gimnastykę?

      - Kochanie, jak pójdziesz tu do przedszkola.

      - I strój będę miała? - pochlipuje.

      - Będziesz.

      - I worek? - ociera już łzy.

      - I worek też.

      - Bo ja już nie mogę się doczekać.

       

      Uch, oby tak dalej! I żeby tylko ją przyjęli! Trzymajcie kciuki.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „marzenie Helenki”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 marca 2012 14:48
  • wtorek, 27 marca 2012
    • szyjemy

      Na pierwszej stronie zeszytu - regulamin BHP. Na kolejnych stronach - małe prostokąciki z szarego płótna i na nich ściegi. Za igłą, pod igłą, krzyżykowy, łańcuszkowy. Bardzo krzywe.

       

      Potem już tylko gorzej - mereżka na stopień ("dostateczny" - mruczy pani), bezskuteczne próby wykonania haftu Richelieu i babcia mojej przyjaciółki szyjąca mi fartuszek kuchenny na zaliczenie. Złe wspomnienia, złe.

       

      Jak dobrze, że nie urodziłam się w czasach, kiedy umiejętności szycia i haftu decydowały o przydatności kobiety do małżeństwa i ogólnie życia w społeczeństwie! Jak dobrze, że dziś muszą tylko te, które lubią i potrafią, a w szkołach już się (chyba?) nie uczy tych koszmarów!

       

      A z drugiej strony - przecież troszkę zazdroszczę tym, które potrafią same skrócić spódnicę, uszyć zasłonkę, sukienkę dla lalki albo strój karnawałowy. Może moje dziewczynki też by potrafiły? Może ominą je te felerne geny? Przecież bardzo lubią wszelkie przewlekanki, typu "Guzik z pętelką". Może powinnam je jakoś zachęcić?

       

      guzik

       

      Lekko mnie peszy, kiedy okazuje się, że żadna nie rozpoznaje na obrazku igły. 

      - To jest... to jest... nicia? - mówi ostrożnie Helenka, wydobywając to pojęcie z odległych pokładów pamięci.

       

      Nie kojarzą za bardzo, czym różni się szpilka od igły. Ani co to jest agrafka.

       

      A kiedy zabieram się za przyszycie guzika (umiem!), gromadzą się wokoło mnie i pytają ze zdumieniem, czy zamierzam z tej cienkiej włóczki im zrobić sweterek (bo dzięki mojej Mami są zaznajomione z pojęciem robienia na drutach).

       

       Helenka na urodzinki otrzymała misia do samodzielnego zszycia. 

      miś

      No i nareszcie była okazja nauczyć je, że nitkę się nawleka. Obie trzymały trochę igłę w rękach i szyły. Marianna po około czterech ściegach stwierdziła z pogardą "Ale to cały czas to samo się robi? To okropnie nudne". Asystowały mi jednak do końca zachwycone, że miś powstaje. 

       

      Buzię musiałam sama wyszyć. Bardzo się postarałam, ale zostałam surowo oceniona ("Dlaczego nie tak ładnie zrobiłaś, jak w instrukcji?") A oto - proszę państwa - misio Krzysio. Chodzi z Heleną do przedszkola ("Sama go uszyłam, tylko troszeczkę mi mama z Marianką pomagały").W każdym razie liczę, że pierwsze skojarzenie i pierwsze wspomnienie związane z szyciem będzie dla dziewczyn miłe. 

       

      krzyś

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „szyjemy”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 marca 2012 10:18
  • niedziela, 25 marca 2012
    • bardzo poranne spotkania teatralne

      - Skoro mamy wstać tak wcześnie, to trzeba nastawić budzik.

      - Ale czy komórka się automatycznie nie przestawi na nowy czas?

      - Faktycznie, chociaż ona jest stara. 

      - Ale stara też się może przestawić.

      - Może. A może poczekamy do północy, zobaczyć, czy się przestawi?

      - Nie, bo to się przestawia z drugiej na trzecią.

      - A jakby tak bezpiecznie nastawić? Na siódmą?

      - Jak się przestawi, to dobrze, ale jak nie, to będzie nowa szósta.

      - Nie, ósma.

      - Nie, bo przestawia się do przodu.

      - Właśnie.

      - Nie! A nie. Nie wiem. A może lepiej minuter w kuchni nastawić?

      - Dobra.

      - A, nie, tu nie da się na godzinę konkretną, tylko ile godzin. To ile godzin? Siedem i pół?

      - Nie! Przecież już przestawiliśmy wcześniej zegar.

       

      Mimo wszystko udało nam się wstać o dobrej godzinie i dotrzeć na miejsce. Wyjście na spektakl dla dzieci o dziewiątej rano w niedzielę wymaga pewnej determinacji. Ale na wyjście na ósmą rano (nawet jeśli nazywa się ją dziewiątą) ja bym się świadomie nie porwała.

       

      Na szczęście, kiedy rezerwowałam bilety, nie miałam świadomości zmiany czasu. I dobrze się stało, bo "Pokolorowanki" łódzkiego teatru Pinokio były wyjątkowo udane. Bardzo awangardowe przedstawienie jak na teatr dziecięcy - całkiem białe dekoracje i w zasadzie żadnej akcji, oprócz czarowania kolejnych kolorów i skojarzeń z nimi. Masa pysznych i wyrazistych pomysłów - toczące się żółciutkie cytryny i bardzo zielona trawa wyskakująca z bieluśkiej walizki. Mazanie farbą po twarzach i malowanie stopami. Fajna muzyka, także wygrywana na szklanych naczyniach i mnóstwo teatralnych trików przemawiających do wyobraźni - przy minimum środków aktorzy pokazali i statek na falach, i nurkowanie, i deszcz, i skakanie po kałużach, i plażę, i krwawiący palec, i miłość czerwoną jak serce. 

       pokolo

      pokoloro

      Spektakl jest przeznaczony dla dzieci 2-5 lat. Kiedy zobaczyłam, że większość stanowią maluszki około 2 lat i poniżej, pomyślałam, że może obciach, że Mariankę, niebawem pięciolatkę, zabrałam. Ale nie obciach. Maluszki (niektóre) popłakiwały, a Marianka (i Helenka) siedziały zachwycone, śmiały się, zgadywały, co teraz będzie i śmiało odpowiadały na pytania ("Proszę pana! Ja! Ja mam czerwone kropki na bluzeczce!").

       

      Bardzo fajnie, że za tydzień też idziemy na kolejny spektakl w ramach festiwalu. Dobrze, że na prawdziwą godzinę dziewiątą.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 marca 2012 22:08
  • piątek, 23 marca 2012
    • jak włączyć bajkę?

      Rozmowa z Helenką nad laptopem:

       

      - Mamo, mamo, mamo! Włącz mi, włącz mi, włącz mi "Małych Einsteinów", obiecałaś!

      - No, poczekaj. Włączam, ale nie chce działać.

      - Bo musisz kliknąć.

      - Kliknęłam, ale nie działa.

      - To musisz kliknąć mocniej.

      - No już kliknęłam.

      - To spróbuj tak kliknąć dużo, dużo razy.

       

      I tak oto różnica między naszą umiejętnością obsługi komputera praktycznie zniknęła.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      piątek, 23 marca 2012 09:39
  • czwartek, 22 marca 2012
  • środa, 21 marca 2012
    • odtwórczość Marianki

      Zaprzyjaźniłyśmy się ostatnio z serią "Jak narysować... Instrukcja dla dzieci".

      jak narysować

      Wiadomo, dzieci powinny ćwiczyć kreatywność, wyobraźnię i rysować wszystko z głowy, bez ograniczeń, jak serce podpowiada. Wiadomo, antykolorowanki i dorysowywanki są o wiele bardziej wartościowe niż kolorowanki "dokładnie, do linii", ewentualnie jeszcze z sugestią, jakich użyć kolorów. Jednak Marianna ostatnio wraca strasznie dumna z przedszkola, gdy opanuje tam schemat rysowania kokardki, serduszka itp. A teraz ma masę radochy z rysowania odtwórczo, według wzoru z książeczek Czułego Barbarzyńcy. 

       

      Proszę, jakie efekty! W końcu nie tylko rozwinięta wyobraźnia, ale także możliwość zaimponowania koleżankom z grupy oryginalnym rysunkiem kota się w życiu liczy, nie?

       

      czuły

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „odtwórczość Marianki”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      środa, 21 marca 2012 20:15
  • wtorek, 20 marca 2012
    • topienie

      Dobra, dopiero jutro pierwszy dzień wiosny, ale ktoś mi mówił, że można i dzisiaj, skoro rok jest przestępny.

       

      Dobra, nieekologicznie, ale w końcu zrobiłyśmy ją głównie ze szmat i patyków z podwórka. (Pomińmy tych kilka rurek i taśmę klejącą z jakże zimowym motywem świątecznym).

       

      Dziewczyny z zachwytem domalowały straszny uśmiech. Jednak potem, kiedy w drodze na Most Gdański potrząsałam kukłą i mówiłam okropnym głosem "Zrobię wam tu zimę jeszcze", Marianka prawie płakała z przerażenia, a nieustraszona Helenka też miała niewyraźną minę i nie była zupełnie pewna, czy to nie Ona mówi Naprawdę.

       

      Nie bardzo to przypominało pogańskie zwyczaje, nie bardzo nas zbliżyło do rzeki i natury. Na moście korek. Pod mostem jacyś kibole z transparentem puszczali zielone race. Ale chlupnęła.

       

      Marzanna jak marzenie!

      (Tu jej ostatnie chwile. Czerwone plamy na twarzy to ślady po flamastrach, nie zaraźliwa i niebezpieczna wysypka).

      na moście

       

      I co? Warto było. Bo w parku...

      bazie

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „topienie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 marca 2012 21:48

Tagi

Kanał informacyjny

konkurs