Co słychać u dziewczynek?

Wpisy

  • poniedziałek, 28 stycznia 2013
    • Blog Roku 2012

      Chciałam tylko szepnąć słówko, że ja w tegorocznej edycji konkursu Blog Roku oddaję głos na jeden z moich ulubionych blogów tylkospokojnie.wordpress.com - jest w moich zakładkach. Wszystkich zachęcam, żeby się zapoznali, jeśli nie znają. A jeśli im się spodoba - to zagłosujcie, nie żałujcie 1,23.

       

      Sms E00142 na numer 7122

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Blog Roku 2012”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 stycznia 2013 19:06
    • wyobrażenia

      - Mamo, mamo, bawimy się w Czerwonego Kapturka?

      - A ty kim chcesz być? - pytam badawczo przypatrując się strojowi córki.

      - No, babcią! Nie widzisz, że mam czepek? - mówi Helena ubrana w gumowy czepek kąpielowy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „wyobrażenia ”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 stycznia 2013 18:39
    • ferie

      Córki na nartach są po prostu genialne. Jeżdżą chętnie, coraz lepiej, są ciągle w dobrych humorach - no po prostu nuda i nie ma o czym pisać.

       

      Ale - na szczęście dla tego blogu, choć możecie sobie wyobrazić, jakie uczucia to we mnie wywołuje - Helena zachorowała. Siedzimy sobie we dwie na kwaterze i nudzimy się niemiłosiernie. Za to jest o czym pisać od razu.

       

      Dziś rano:

       

      Helena rysuje królewny.

       

      - Mamo, jak będę duża, to będę królewną. I policjantką też. Trochę będę chodziła na bale, trochę będę łapała złodziei. I męża oczywiście będę miała, i dzieci. Da się tak, mamo? Prawda?

       

      Cóż mam jej powiedzieć? Że sama się ciągle zastanawiam, czy to da się? 

       

      Potem wyciągnęłyśmy jakieś zupełnie za łatwe i wyjątkowo brzydkie, ale w odróżnieniu od wszystkich naszych zabawek, jeszcze nieznane karty "Przeciwieństwa". Układamy. Ziewam na beżowym dywanie pod boazerią.

      - No, Helenko - staram się mówić zachęcająco. - Popatrz, pani na tym obrazku jest taka chuda. To poszukaj obrazka, który będzie przeciwieństwem.

       

      Cisza. Nic. 

       

      - No, przyjrzyj się.

       

      Nic. Gorączka jej inteligencję przytępiła, czy co?

       

      - No, a tutaj? Widzisz?

      - Nie.

      - Nie? A tu? - nie wytrzymuję.

      - Nie, nie zgadza się.

      - Jak to nie? Przecież ta pani jest gruba.

      - Tamta jest chuda i młoda. To odwrotnie powinna być gruba i stara, a nie gruba i młoda.

       

      Poczułam się od razu stara i głupia. Zupełnie przeciwieństwo, no!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „ferie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 stycznia 2013 12:37
  • sobota, 26 stycznia 2013
  • piątek, 18 stycznia 2013
    • morały

      Upatrując pomocy w książkach, czytam ostatnio dziewczynkom baśnie terapeutyczne "Baśniowe mikstury. Historie, które pomalutku leczą ze strachów, nieśmiałości i smutku". Pożyczyłam tę książkę, bo porusza ważkie tematy, takie jak: zazdrość o rodzeństwo, jak radzić sobie z przegraną, jak przełamywać nieśmiałość, i takie tam. Czytamy, rozmawiamy. Książeczka się dziewczynkom podoba i jest zgrabna chociaż dość przeraźliwie umoralniająca. Aż zgrzyta między zębami.

       

      Czytamy wybitnie pouczającą bajkę o Wioli i Michałku, którzy nie sprzątali zabawek, więc zabawki od nich uciekły.

       

      Marianna - dziecię delikatne i wrażliwe - kręci się niespokojnie i w trakcie lektury zbiera pospiesznie z dywanu rozrzucone ubranka, odziewa roznegliżowaną Barbie, patrzy na nią  pytająco  ("czy aby ode mnie nie uciekniesz, kochana Barbie?") i czule układa do snu.

       

      Helenka natomiast - dziecię racjonalne i nieustraszone -  nie jest poruszona tą umoralniającą opowiastką.

       

      - Helenko - mówię zachęcająco, - pozbieraj kredki do pudełka. 

      - Nieee, niech leeeeżą.

      - A nie boisz się - pytam głupawo, ale w klimacie bajeczki, - że kredki się pogniewają i uciekną?

      - Mamo - Helena patrzy ze szczerym politowaniem. - One nie mają nóg.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „morały”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      piątek, 18 stycznia 2013 21:08
  • poniedziałek, 14 stycznia 2013
    • zimowa wyprawa po deszcz

      Zwykle jest tak, że za oknem plucha, szaruga, plus cztery, deszcz i wiatr, a dzieci w ciepłej sali wysłuchują (albo same śpiewają i recytują) o tym, jaka to piękna, biała zima i jak to ładnie na saneczkach w dal i jak to wszystkie biegną na łyżwy.

       

      Tymczasem wczoraj - jakoś odwrotnie się zdarzyło. Mróz, śnieg i słońce, a my poszłyśmy na przedstawienie o deszczu. "Wyprawa po deszcz" - spektakl przygotowany przez Centrum Nauki Kopernik. Ni to przedstawienie teatralne, ni to pokaz sztuczek, ni to prezentacja naukowa. Ale coś bardzo fajnego! 

       

      Treść przypomina z grubsza klasyczną baśń. Dwoje dzielnych wędrowców poszukuje złego Pochmurnego Strażnika, który ukradł deszcz i chmury. Jednak aby je odzyskać śmiałkowie muszą rozwiązać sześć trudnych zadań. Mogą sobie z nimi poradzić, stosując nie magiczne sztuczki, ale prawa fizyki i chemii. Wyczarowują dym bez drewna i zapałek, sprawiają, że plastikowy worek się unosi w powietrzu, budują wulkan. Przy okazji pokazują dzieciom, co to jest laboratorium, odczynniki i ogólnie niosą kaganek, że tak powiem. Ale w sposób naprawdę ładny i sympatyczny. Byłam zresztą pod wrażeniem aktorskich talentów pracowników CNK! 

       

      Jeśli będziecie mieli okazję jeszcze (nam się udało zapisać na jeden z bezpłatnych pokazów), to idźcie z przedszkolakami bez wahania.

       

      dym

       

      Rodzice dostali też ulotki, jak można podobne doświadczenia z wybuchami i dymami  zrobić w domu, więc gdybym się dłużej nie odzywała, to wiecie...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „zimowa wyprawa po deszcz”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 stycznia 2013 14:40
  • niedziela, 13 stycznia 2013
  • piątek, 11 stycznia 2013
    • mysi domek, czyli powody, dla których ma się dzieci

      Co Internet otworzę, to widzę ostatnio rozmaite dyskusje o tym, dlaczego trzydziestolatkowie nie chcą mieć dzieci. A dlaczego niektórzy chcą. A że w filmie "Bejbi Blues" bohaterka chce mieć dziecko z powodów egoistycznych, żeby mieć kogoś do kochania. Jakie mogą być powody nieegoistyczne świadomego podjęcia decyzji o dziecku? Nie bardzo wiem. No chyba, że ktoś chce mieć dzieci ku chwale ojczyzny, ale nie znam takich ludzi. Argumenty o tym, że ktoś poda Ci szklankę wody na starość, albo że twoje życie nabierze głębi jak najbardziej egoistycznymi mi się wydają. 

       

      W każdym razie ja czysto egoistycznie myślę sobie czasem, że powodem posiadania dzieci jest na przykład istnienie sklepu Baby Gap. Także parki wodne są doskonałym powodem (bardzo je lubię, a jak tu iść samej w zagłębie rozrywki familijnej?). No i mam jeszcze jeden ostatnio powód. Mianowicie "Domek Mysi. Sam i Julia". Bo naprawdę głupio by było kupić i oglądać książkę o małych myszkach. A tak mogę, proszę.

      domek

       

      Piszę "oglądać", a nie "czytać", bo tu liczą się przede wszystkim ilustracje. A w zasadzie nie ilustracje, tylko zdjęcia. Autorka - Karina Schaapman - zrobiła prawdziwy domek z kartonu i papier mache, liczący ponad sto pomieszczeń, ze wszystkimi malutkimi szczególikami w stylu retro, a potem w domku sfotografowano scenki z myszkami.

       

      Książka ma duży format i można naprawdę długo podziwiać cudowności w malutkiej skali. Niektóre pomysły rozczulają, jak myszka-marynarz z tatuażem, myszki chore na ospę i wyszyte w krostki. Bardzo lubimy wszystkie trzy. Ja chyba najwięcej. A do oglądania bierzemy czasem czwartą czytelniczkę. Idealna, co?

       

      myszka trokiszka

      Spotkałam się z opinią, że tekst jest zupełnie zbędny w tej książce, ale nie zgadzam się. Wcale nie jest zły. Są to rzecz jasna przygody dwojga mysich dzieci. Miło, że stereotypowe role są odwrócone. Dziewczynka jest tu przebojowa, a chłopczyk nieśmiały. Wszystko w formie króciutkich opowiadanek, całkiem zgrabnych, chociaż nie ma tu większych przygód niż to, że myszki za dużo proszku wsypały do pralki i ajajaj co to będzie, ale udało im się posprzątać pianę zanim przyszła mama!

       

      Dla miłośników elementów obcych tradycji kulturowych (jak ja) też jest gratka - Szabat u myszek. 

       

      szabat

       

      Książka już dla dwuipółlatków, ale dla trzydziestolatek i starszych (z dziećmi i bez) również polecam. 

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „mysi domek, czyli powody, dla których ma się dzieci”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      piątek, 11 stycznia 2013 14:13
  • czwartek, 10 stycznia 2013
  • niedziela, 06 stycznia 2013
    • w orszaku

      Dzisiaj z braku pomysłów na bardziej oryginalne i niszowe atrakcje, wybrałyśmy się na mainstreamowy Orszak Trzech Króli. Pochód ruszał o 12, a wtedy już brało w nim udział kilka ładnych tysięcy ludzi, kardynał przemawiał i ogólnie nie było nic widać, a największą atrakcją mogło być zgubienie dzieci w tłoku.

       

      Świetnie się za to złożyło, że przyszłyśmy na Plac Zamkowy o 11:00, czyli godzinę przed rozpoczęciem właściwej imprezy. Obejrzałyśmy sobie wszystkich uczestników schodzących się pomału, mogłyśmy do wszystkich podejść, a nawet zrobić fotkę z królami.

       

      króle witają

       

       

       

      Gdybyście zatem wybierali się w przyszłym roku, to polecam przyjść godzinę wcześniej. 

       

      Potem chwilę próbowałyśmy podążać za orszakiem, ale z najwyższym wysiłkiem udało nam się zobaczyć wielbłąda, i tyle.

       

      Na podeście (jednej z mijanych przez orszak "stacji") ktoś wykrzykiwał nawiedzonym głosem: My, wiara, nadzieja i miłość, będziemy zawsze przy was, blisko.

       

      A Marianna na to:

      - Mamo, ta pani kłamie, przecież ona tu zostaje, a my idziemy.

       

      I poszłyśmy na ciastka.

       

      A wieczorem okazało się, że w całym święcie Trzech Króli na dziewczynkach największe wrażenie zrobił fakt, że w tradycji chińskiej smoki przynoszą szczęście.

       

      chiński smok

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „w orszaku”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      niedziela, 06 stycznia 2013 21:30

Tagi

Kanał informacyjny

konkurs