Co słychać u dziewczynek?

Wpisy

  • wtorek, 31 stycznia 2012
    • chiński horoskop

      Rozmawiałyśmy o chińskim Nowym Roku. Odkryłyśmy, że Marianna urodziła się w Roku Świni. Nie była tym zachwycona, ale potem odzyskała humor

       

      - Bo może ja jestem z Roku Świnki Peppy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      wtorek, 31 stycznia 2012 21:36
    • kreatywny prezent

      - Tata to pewnie chciałby dostać...eee...eee...dinozaura!

      - Tak, dinozaura!

      - Na baterie takiego! Kupisz, mamo, kuuuupisz, proszę? Dużego bardzo!

      - Hmmm, myślicie że on naprawdę o tym marzy?  - powinnam się godzić w ciemno, bo przecież mogłam przewidzieć, co padnie zaraz.

      - Nie, ja myślę, że tata chciałby dinozaura prawdziwego! Długoszyjnego, roślinożernego, żeby mógł tata na spacer z nim chodzić, bo taki mięsożerny to by musiał na smyczy być.

      - Hmmm, jeszcze jakieś pomysły macie, dziewczynki?

      - Helikopter!

      - Pisklaki żywe!

      - Łódkę!

       

      W końcu dały się zmanipulować i wykonały samodzielnie całkiem kreatywny prezent przy pomocy tak zwanych mazaków tekstylnych. Polecam!

      Koszulka: H&M

      Wykonanie: M&H

      koszulka

       

      rękaw

       

      Ale chyba troszeczkę je rozczarowałam, bo przy wręczaniu koszulki upewniały się:

       

      - Mamo, ale kupiłaś tacie te wszystkie rzeczy co chciałyśmy też, prawda?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „kreatywny prezent”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      wtorek, 31 stycznia 2012 10:06
  • poniedziałek, 30 stycznia 2012
    • mowa helenkowa

      Już myślałam, że moje córy tak poprawnie się i aligancko wyrażają, a tu proszę, co Helenka zakomunikowała mi w ostatni weekend:

       

      - Jeszcze raz chcę rysować, bo głowa mi wyszła za większa.

      - Będziemy grać w "Bim bom" i ja biorę wsię (wsia, czyli inaczej mówiąc odgłosy wsi, logiczne).

      - O, smok sobie wącha kwiatki - stokrotki i zapomnianki.

       

      Na pewno jesteście zmęczeni opowieściami o kolędach w tym sezonie, zapewniam jednak, że nie tak bardzo jak ja  bezustannym ich śpiewaniem. I dlatego, rozumiejąc wasze zmęczenie, mimo wszystko zacytuję nową wersję "Bóg się rodzi"

       

      Bóg się rodzi, noc truchleje,

      ogień grzeje, las ciemnieje.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „mowa helenkowa”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 30 stycznia 2012 20:37
  • niedziela, 29 stycznia 2012
    • włosy

      - Marianna, dlaczego znowu ściągnęłaś gumkę z warkocza?

      - Bo ja się bawię w Roszpunkę.

      - I ona nie może mieć warkocza?

      - Roszpunka? Przecież się nazywała Roszpunka, bo miała roszpuszczone!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      niedziela, 29 stycznia 2012 17:48
  • sobota, 28 stycznia 2012
    • mróz

      W Warszawie - saneczkowy raj. No, prawie, śniegu mało, ale nie narzekam, bo w górach brutalnie zderzyliśmy się z systemem grodzenia. Każdy najmniejszy i najmniej nachylony stoczek, stoczeczek, stoczenieczek nawet jest zajmowany pazernie na trasy narciarskie z wyciągiem, bo wszak za to opłatę się zgarnia.  

       

      A w mieście? Dzisiaj przed jedenastą najlepsza górka na Żoliborzu - cała nasza.

       

      Konfiguracje zjazdowe-  najosobliwsze. Początkowo Marianka sama na wielkich, podwójnych sankach, Helenka z mamą na malutkim, pojedynczym plastikowym korytku. Dlaczego? Bo Marianna chciała jeździć jak najszybciej, a Helenka jak najwolniej. Ale potem jej przeszło i jeździły razem zgodnie na podwójnych.

       mróz

       

      Spieszcie na górki, bo cały ten cieniutki śnieg wam wyjeżdżą!

       

      I takie pytanie w mroźny dnia: Dlaczego już mróz na szybkach nie maluje wzorków??? Wam maluje? Czy na nowe plastikowe okna się obraził? 

       

      Dziewczyny nie wierzą, że mogą być kwiaty zimowe na szybie...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „mróz”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      sobota, 28 stycznia 2012 21:23
  • piątek, 27 stycznia 2012
    • dziesięć lat

      Na temat postrzegania czasu mogłabym napisać coś naprawdę śmiesznego, podrzucić tyle uroczych tekstów dziewczynek w stylu: "A jak żył ten Kolumb, to ty mamo już byłaś na świecie?", albo "Ten mój ludzik jest już bardzo, bardzo stary, on już ma nawet...eee...szesnaście lat".

      Mogłabym wspomnieć o rozważaniach "Najpierw były dinozaury, potem mamuty, a potem urodziła się nasza prababcia".

       

      Albo z innej strony to ugryźć i napisać o jednej z tych opowieści Helenki: "Kiedyś, nie wiem, czy pamiętasz, mamo, było takie Boże Narodzenie i ja dostałam Tymusia. Ty to, mamo, pamiętasz może?" (chodzi o ostatnie Boże Narodzenie rzecz jasna, inne giną w pomroce dziejów).

       

      Albo o tym, że Helutek z najgłębszych głębin pamięci wyciąga ostatnie strzępki wspomnień minionego lata i góralskiego domu.

       

      Ale napiszę inaczej, bo dziś opowiadałam dziewczynkom o koniu trojańskim i Odyseuszu, który wracał dziesięć lat do Itaki. Marianna zrobiła swoje wielkie oczy. Dziesięć lat!

       

      - No, dziesięć. Bardzo długo, prawda? - I coś tak mnie tknęło. Halo, ja też zawsze tak myślałam. Wielkie oczy i "dziesięć lat!". Całą wieczność!  Nie do ogarnięcia! Dekada! Jak to brzmi! Ale kiedy to ja ostatni raz zaprzątałam sobie głowę Odyseuszem? Hmmm osiemnaście lat temu? Gdzie się podziało tamto uczucie, które widzę w Marianny oczach?

       

      - I co było dalej?

      - A, ta żona na niego czekała całe lat dwadzieścia.

       

      No tak, rekord pobiła i zrobiła się przez ten czas stara, staruteńka. Ciekawe, ile miała lat wtedy, kiedy wrócił? Ze czterdzieści? 

       

      A te czarne spodnie narciarskie, co w nich na sanki chodzę? Zaraz, kiedy ja je kupiłam? Tak, chyba w 2002? Jasne, dziesięć lat, naprawdę stare już te spodnie. Pora kupić nowe, może w przyszłym roku?

       

      I żeby nie wchodzić w łzawe refleksje nad tymi córeńkami, co to ledwie od ziemi odrosły, a w świat już pójdą, podsumuję, że tak oto z wiekiem człowiek całkiem inaczej spogląda na literaturę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „dziesięć lat”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      piątek, 27 stycznia 2012 22:18
  • czwartek, 26 stycznia 2012
    • misja specjalna

      Zasypiają coraz gorzej. Zasypiają coraz później. Awantury co wieczór. Tak, tak, wiem prowokują mnie, bo badają granice. Tak, tak, to zrozumiałe, gorzej, że ja daję się sprowokować. Granice są w kącie.

       

      Wyjące, bose dzieci w piżamach w przedpokoju. Na zapiaszczonym dywaniku. Chaos. Koszmar.

       

      Tak dalej być nie może. Koniec tego. Trzeba coś zrobić. Muszę coś zrobić, muszę coś zmienić, muszę mieć trochę czasu dla siebie wieczorem. Muszę!

       

      I oto promień światła budzi we mnie nową nadzieję! Światło, słońce, śnieżek, mrozek. Szykuję misję specjalną - wkładam rękawice narciarskie. Udajemy się na górkę i jeździmy. I jeździmy. I jeździmy, aż jest ciemno. I jeszcze raz. 

       

      Zmęczyć je. Zmęczyć je. Zmęczyć.

       

      - Ha, rozkoszne maleństwa biegają po góreczce radośnie, niczego nie podejrzewając. A nóżki i główki się męczą, och jak będą spały - zacieram ręce w rękawicach, przebiegła jak lis.

       

      I wieczór. Jedna pada. Druga pada nieco później. To był genialny plan. Nareszcie, czas dla siebie, a nerwy nie zszarpane. Tylko aaaa.... dlaczego tak strasznie, tak strasznie, aaaa... tak okropnie chce mi się teraz spać?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „misja specjalna”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      czwartek, 26 stycznia 2012 21:26
    • po co się uczyć niektórych języków ?

      Dawno, dawno temu przebywałam jakiś czas w Królestwie Szwecji i mimo szczerych chęci nie udało mi się opanować języka tubylców. Wkuwałam, chodziłam na kurs, ale nikt nie chciał ze mną gadać po szwedzku. Wszyscy, kiedy usłyszeli moje dukanie, przechodzili na angielski, nawet hydraulik. A po co uczyć się języka, który nie ma żadnego zastosowania ani w kraju, ani tym bardziej poza jego granicami?

       

      Otóż teraz wiem, języków skandynawskich wszelkich trzeba się uczyć, żeby czytać te straszne ichnie nazwy w literaturze dziecięcej. Nidarosdomen? Haakon? Holmenkollen?

       

      Mimo tych wszystkich przeszkód te książki jakieś fajniejsze są, naprawdę. Ostatnio pożyczyłam kilka przebojów współczesnej polskiej literatury dziecięcej (na przykład "Rozmowy ze świnką Halinką", "Kinga i co z niej wyrośnie") i... hmmmm... no tak... nie, no można, oczywiście, miło i nawet jakiś uśmieszek się wyciśnie. Ale jakieś takie moralizowanie natrętne, a dowcip przyciężki, hoho, nasi milusińscy jeszcze nie wiedzą, że należy zjadać drugie śniadanie.

       

      A biorę taką zupełnie zdawałoby się nieprzystającą do polskich warunków, przybliżającą małym dzieciom fragment historii Norwegii ksiażkę "Dlaczego rodzina królewska nie nosi koron na głowach?" - i co? I sukces.

       

      Bo po pierwsze, tę książkę napisała księżniczka. Prawdziwa! Marianka ma oczy na pół twarzy, bo ostatnio: "Być księżniczką! Być królewną! Mieć włosy do pasa! Do ziemi! Sukienkę! Różowe rajstopki! Koraliki! Piruety kręcić! A do samochodu też tylko w spódniczce. A na sanki w różowej sukience-kowbojce. I z paseczkiem! Nie założę spodni! Nie założę spodni! Żadnych spodni!".

       

      A przesłanie książki jest trafione w dziesiątkę. Rodzina królewska nie nosi koron na głowach, bo... przeszkadzałoby im to jeździć na nartach. I proszę - żadnego natrętnego moralizowania, a moja księżniczka pogodnie idzie w spodniach do przedszkola i na sanki.  Czego im Wam życzę!

      rodzinadlaczego rodzina

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „po co się uczyć niektórych języków ?”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      czwartek, 26 stycznia 2012 14:43
  • wtorek, 24 stycznia 2012
  • poniedziałek, 23 stycznia 2012
    • o przewadze muzyki nad plastyką

      - "Dzięki tej zabawie, - czytam - Twoje dziecko rozwinie swoje poczucie rytmu, nauczy się szybko reagować na określony sygnał dźwiękowy, będzie rozwijało swoją koordynację słuchowo-ruchową".

       

      Jasne, a dzięki szarpaniu siostry za włosy dziecko poznaje różnice w fakturze podłoża i poznaje siłę swoich dłoni, oraz wykonuje naturalne eksperymenty (co stanie się, gdy wyrwiemy włosysiostrze, a co, gdy wyrwiemy włosy lalce).

       

      Ten cytat to z płyty "Zabawy przy muzyce dla najmłodszych". Płyta jak płyta - można kupić, nic nie można jej zarzucić, ale też bez rewelacji. Bardzo proste zabawy - w stylu "kiedy muzyka się zmieni to usiądź/klaśnij/udawaj wilka/przytul misia". Dziewczynki lubią taką domową rytmikę, ja zresztą też. Za to nie znoszę podejścia w stylu "każdy krok Twojego dziecka powinien być zaplanowany, edukacyjny, kształcący, pożyteczny"...

      rytmika

      ..bo kieruję się nieco innymi motywacjami i nie tylko chodzi o to, że zawsze sama wolałam muzykę niż plastykę. Zabawy muzyczne, kiedy ma się odtwarzacz CD, że o takim luksusie jak pianino nie wspomnę, nie wymagają ani wielkich nakładów finansowych, ani nie zajmują w domu miejsca. Czasem trzeba odgruzować pokój, żeby tańczyć, ale to tym lepiej.

       

      Czym są te cienkie tomiki nut, albo płytka raz na jakiś czas w stosunku do konieczności urządzania wystawek figurek, suszenia malunków, magazynowania rysunków, których dziennie przybywa kilkanaście, wywieszania wydzieranek, stałego zaopatrywania dzieci w ciastoliny i samoprzylepne papiery kolorowe? Poza tym zabawy muzyczne nie brudzą, więc jak już mam coś zorganizować, to lepiej takie niż te mażąco - obklejające.

       

      Ale czasem przychodzi mi do głowy, że za mało tego mają. Że od dwóch tygodni miałam kupić klej. Że Helenka nie umie wycinać nożyczkami, bo kolejne zginęły.

       

      Byłam z dziewczynkami dzisiaj w empiku. Podchodzę do półeczki z materiałami piśmienniczymi.

      - O, patrzcie, farby w  sztyfcie, ciekawe, czy to fajne.

      - Tak, świetne są! - uśmiecha się inna klientka - Ja też mam dwoje dzieci i mówię pani, coś wspaniałego. A jak świetnie się zmywają ze ścian i ubrań!

       

      Tu powinnam się zorientować, że to na pewno jakaś podstawiona pracownica, cwana naganiaczka, bo przecież żadna rozsądna matka nie mówi Takich Rzeczy. A jednak się nie połapałam. Wzięłam, chociaż kosztowały prawie 40 zeta.

       

      Wychodzimy.

      - Będziecie malować nowymi farbami?

      - Tak! Po ścianach! - uśmiecha się Marianna.

      - Nie!!! Po jakich ścianach?

      - No, ta pani przecież mówiła, że się maluje po ścianach i po ubraniach. Ja narysuję sobie pirata.

      - A ja bałwanka. I złodzieja. Na bluzeczce. Farbami tymi.

      - Ta pani żartowała! Żartowała! Żartowała!!!

       

      Farby malowały bardzo ładnie, ale stosunek cena/jakość wypadła słabo. Marianna tak długo tworzyła śnieżny pejzaż na białej kartce ("Mamo, a ten Zieleniec to wcale nie był zielony, tylko biały właśnie!"), aż biała kredko-farbka się wyrysowała. Helena, pomna ostrzeżeń, że po ścianach i po ubraniach nie wolno, pomazała podłogę.

       

      I jak tu lubić zajęcia plastyczne z dziećmi?

       

      Jedyny plus - Helena zabazgrała książeczkę do "Zabaw przy muzyce" z irytującymi tekstami i możemy się spokojnie bawić w leśne zwierzęta, bez świadomości, że "Twoje dziecko będzie rozwijało umiejętność kojarzenia słyszanych dźwięków z tymi występującymi naturalnie w przyrodzie".

       

       

      JAK GŁOSOWAĆ NA BLOGA BLOGERÓW? WYŚLIJ (ZNOWU!) SMS O TREŚCI A00414, NA NUMER 7122. DZIĘKUJĘ!

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „o przewadze muzyki nad plastyką”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 stycznia 2012 20:17

Tagi

Kanał informacyjny

konkurs