Co słychać u dziewczynek?

Wpisy

  • niedziela, 30 stycznia 2011
    • odwiedziny Niny

      Dziś przyszła do nas trzecia do spółki, trzecia siostra, cioteczna bliźniaczka, jedyna cioteczna siostra dziewczynek, mała Ninka, moja bratanica. Jest o całe 6 dni młodsza od Helenki. Pamiętam, że byłam lekko przerażona perspektywą, że będą w dokładnie tym samym wieku, i to dwie dziewczynki. Wyobrażałam sobie koszmar ciągłych porównań, zwłaszcza że rywalizacyjne nastawienie nie jest nam w rodzinie obce. No i rzeczywiście, tych porównań nie da się uniknąć - a która wyższa, a która cięższa, a co umie, a czy podskakuje, a czy zna kolory, a ile mówi, a jak zasypia. Na szczęście ostatnio te porównania są czysto informacyjne, chyba gorzej było w niemowlęctwie, kiedy ciągle jest parcie na osiągi, przybieranie, zdobywanie kolejnych sprawności siadania/pełzania/wstawania. Teraz nie ma takich jasnych konkurencji i widać, że każda idzie swoją ścieżką, oprócz jedynej najważniejszej dyscypliny - odpieluchowania, ale tu ciśnienie ma tylko nasza Mami.

       

      Byłofajnie. Dziewczyny są naprawdę udaną bandą. A ja lubię być ciocią.

       

      na piętrze

       

      w wózku

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      niedziela, 30 stycznia 2011 21:55
    • mam fryzurę na cebulę

      Kiedyś uważałam, że dziewczynki nie powinny nosić długich włosów, bo to je wtłacza w role typowo kobiece i na pewno im przeszkadza. Dzisiaj nie wiem, co miałam na myśli, bo uwielbiam długie włoski moich córeczek. Żałuję tylko odrobinkę, że żadnej nie trafił się gen z lokami. Marianna miała kiedyś okres, że nie chciała się czesać. Teraz konkurencja robi swoje - każda wybiera fryzurę i spinki, porównują się i przeglądają. Ulubioną fryzurą Marianki są warkoczyki (podejrzewam, że wpływ na to miała moja Mami, która kiedyś, jak ją zobaczyła w warkoczach powiedziała: "Chłopcy lubią ciągnąć za takie warkoczyki" i teraz Marianna chyba czeka, aż Staś albo Szymek ją pociągną; dzisiaj - planując swoją karierę Mamy - rozważała, który by się nadawał na tatusia jej dzidziusiów, ale w końcu stwierdziła: "Jeszcze muszę poznać innych chłopaków, mamo" - niewątpliwie ma rację.) Ja najbardziej lubię Mariannę z warkoczami w wersji Julia Tymoszenko, ale ona mi bardzo rzadko pozwala na takie eksperymenty. Helena jest bardziej skłonna ulegać moim propozycjom, choć co rano miauczy rytualnie: "Mama szarpie mnie" (z akcentem na MNIE), nawet jeśli czeszę delikatniusieńko.

      Dziś wyszykowałam fryzury nietypowe, nawet Mariannę namówiłam na rezygnację z warkoczyków:

      NA OSTRO:

      cebula

       

      NA SŁODKO

      warkocz

       

      Ach, jakie one różne, prawda? Nie mogę przeboleć, że Helence jaśnieją włosy, kiedyś miała całkiem czarne. A już zupełnie przeraziła mnie jedna pani, która powiedziała "moi chłopcy też tacy byli - jeden czarny, drugi jasny, ale potem jeden zjaśniał, a drugi ściemniał". Jej dzieci miały włosy koloru polskomysiego! Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Mogę znosić nawet te odzywki: "To są siostry? Ale czy z tego samego ojca?", a u co bardziej bezpośrednich: "Ta to chyba Cygana, hehe". Przywykłam do tego, że mam córeczki tak niezwykle różne, nie mogę tego utracić, chyba zacznę Mariance włosy w rumianku płukać, no!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „mam fryzurę na cebulę”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      niedziela, 30 stycznia 2011 21:51
  • sobota, 29 stycznia 2011
    • o dwóch takich, co nie lubią sprzątać

      Ostatnio jak tylko bierzemy jakaś nową książkę czy płytę, pojawia się motyw pożądania bytów astralno-lunarnych. Choćby takie pozycje, które zresztą polecam serdecznie zwłaszcza rówieśnikom Helenki:

      Jonathan Emmet, Jak złapać księżyc

      jak złapać księżyc

       

       

      Gillian Lobel, Marzenie małego misia

       

      marzenie małego misia

       

      Nie polecam ich jednak czytać razem, bo są wybitnie do siebie podobne.

      Marianna natomiast dała się uwieść klasyce. Dostała od mojej Mami z serii Bajki grajki "O dwóch takich, co ukradli księżyc".

       

      o dwóch takich

      Słucha bardzo przejęta. Okropnie fajne jest to, że Tomek pamięta te bajki z dzieciństwa i jak je włączamy, to od razu jakaś klapka mu się otwiera i mówi całe dialogi. Ja sama miałam tylko dwie bajki z tej serii, taka byłam pokrzywdzona, naprawdę sporo mnie ominęło. Marianna do niedawna, kiedy włączałam bajki z płyty nie zwracała na nie większej uwagi i ożywiała się tylko przy piosenkach. Teraz słucha, słucha, i upewnia się, czy dobrze rozumie.

      MARIANNA: Bo oni źle zrobili, tak? Uciekli od swojej mamy, tak?

      JA: Tak, myśleli, że gdzie indziej będzie im lepiej i nie będą musieli pracować.

      MARIANNA: Taki chcieli znaleźć kraj, tak? Ale nie znaleźli, bo nie ma takiego kraju, tak?

      JA: Właśnie, zrozumieli, że w domu jest im najlepiej.

      MARIANNA: (bardzo, bardzo smutno, żałośnie, jakby straciła wszelkie nadzieje) Nie ma takiego kraju. I wszystkie dzieci muszą sprzątać wieczorem swoje zabawki.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „o dwóch takich, co nie lubią sprzątać”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      sobota, 29 stycznia 2011 21:44
    • o żłobach

      Dobra, wiem że miałam nie pisać o życiu w ogóle, a tym bardziej o polityce, ale po prostu nie mogę, bo mnie trzęsie.

       

      Senat ostrzega przed żłobkami. Poucza o negatywnych skutkach! OK, ja sama uważam, że posłanie niemowlęcia do żłobka nie jest dobre (chociaż może być najlepszym wyjściem dla konkretnej rodziny). Ale jakim cudem ten senat nie uchwala jednocześnie płatnych urlopów dla rodziców do wieku tych 12 miesięcy? Wtedy ta wizja miałaby ręce i nogi przynajmniej - matka (matka + ojciec) mają siedzieć z naszym dobrem narodowym w domu, bo inaczej żłobek wypaczy i wychowamy pokolenie degeneratów. Ale tak? Co to za propozycja jest. Matka ma rezygnować z pracy, z dochodów, żyć ideą, mieć męża, który utrzyma i czytać 20 minut dziennie? (Fundacja Cała Polska Czyta Dzieciom straciła u mnie cały szacunek). Poza tym co innego dziecko, które ma pół roku, co innego takie, które ma półtora, co innego jak ma dwa i pół, a jeszcze co innego, kiedy ma trzy i pół, bo miało pecha urodzić się w styczniu. Helena miała pecha urodzić się w marcu i od września (o ile nie wypali mój sekretny plan) idzie do prywatnego przedszkola. Ileż natłumaczyłam się Mariance, bo ciągle dopytuje, kiedy Helenka z nią będzie chodzić do przedszkola. Nie jest łatwo wyjaśnić trzylatce, że od przyszłego roku pójdzie pewnie do innego przedszkola i dlaczego. Coś zrozumiała jednak, bo miś Eryk "chodzi do klubiku dla misiów, mamo".

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      sobota, 29 stycznia 2011 21:23
  • piątek, 28 stycznia 2011
    • królowa balu i rycerz

      - Ja chcę iść do balu - od rana żądała Helenka, poruszona tym, że może iść z Marianką na bal na rytmice. O ile Marianna miała wymarzony i przemyślany strój, to Helence kupiliśmy na prędce w galerii - ładny, choć nie tak oryginalny strój pszczółki.

       

      Uznałam, że koniecznie wchodzę do sali balowej z nimi, no bo będę musiała pilnować Helenki, być z nią i dawać jej poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza, że to był bal dla całego "muzycznego przedszkola" - z pięćdziesięcioro dzieci, wszystkie starsze, a niektórze to nawet sześcioletnie! Tymczasem Helena porzuciła mnie bez żalu. Tańczyła, wykonywała wszystkie polecenia, bawiła się wspaniale i we wszystkim się orientowała. Co więcej, wkrótce porzuciła też rękę starszej siostry i wkręciła sie w towarzystwo starszych dziewczyn. Tak, wiem, była dla nich maskoteczką, ale na balu było sporo dwulatków - rodzeństwa, a żadne  nawet nie chciało odejść od mamy.

       

      tańce

       

      Helena była więc gwiazdą imprezy, słowo, mnóstwo ludzi mi to powiedziało - że urocza, że najładniej wygląda, że taka bystra, śmiała. Nie wiem, skąd ona się taka wzięła! Nie chwaląc się powiem, że wielki podziw wzbudzała właśnie Helenka, oraz strój Marianny (choć okazał się dość ciepły, zwłaszcza dlatego, że nie chciała zdjąć konia).

      konik w kole

      Przekrój kostiumów był naprawdę duży, ale córki me się wyróżniały, bo połowa dziewczynek była różowymi królewnami/wróżkami/tancerkami. Chociaż zdarzyły się nawet dwie piratki:

       

      piratka

      Troszkę szkoda mi Marianki, która wyraźnie ma problem z kontaktami z dziećmi. Większość balu spędziła sama i z dosyć oszołomioną (przestraszoną?) buzią. Potem powiedziała, że się świetnie bawiła, ale bała się dużych dzieci i tego, że były przebrane. Helena to ma jakąś magię w sobie - widziałam, że jak ona podchodzi, to każdy się czuje uszczęśliwiony i podaje jej rękę. A Marianna jak podchodzi do starszej dziewczynki, to zwykle ta jej nie zauważa, albo zlewa. Troszeczkę się martwię. Troszenieczkę.

      grupa

      Bal bardzo mi się podobał, bo obawiałam się, że większość czasu będzie puszczona muzyka, a maluchy będą biegać, piszczeć, oszołomione i lekko ogłuszone, i tyle. Tymczasem cały czas był zorganizowany, ale też nie w stylu "jesteśmy w szkole muzycznej, więc bawimy się tylko śpiewając poleczki". Naprawdę niezła jest pani Urszula Smoczyńska, która jest panią starszą i kulejącą, a wywijała z dziećmi kaczuszki,asereje i inne przeboje. Bal debiutantek uważam za udany.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      piątek, 28 stycznia 2011 21:40
    • skończone!

      pokoikpokójpokój 2pokok3

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „skończone!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      piątek, 28 stycznia 2011 13:29
  • czwartek, 27 stycznia 2011
    • genderowo

      - Marianko! Zamykaj buzię przy jedzeniu.

      - Dlaczego?

      - Nie można tak mlaskać.

      - A chłopcy mogą.

      (Hę???)

      - Kto powiedział, że chłopcy mogą mlaskać?

      Cisza. Marianna nie kabluje.

       

      Wygłaszam płomienne przemówienie, żeby nigdy, przenigdy nie dała sobie wmówić, że chłopcy coś mogą robić, a dziewczyny nie. Uf, punkt dla mnie za wychowanie w równości. Bo mam dużo punktów ujemnych, choćby za mówienie "walizeczka pana doktora" zamiast "walizeczka pani doktor" (pani doktor Marianny, rzeczy jasna). Zawsze się poprawiam i coraz rzadziej taki błąd robię, ale skąd to się bierze? Wszak częściej się spotykam  z lekarzami płci żeńskiej, zwłaszcza odkąd mam dzieci.Bardzo się staram, ale co i rusz takie kwiatki mi się wymykają. "Co to jest hokej?" "Są bramki i panowie na łyżwach grają krążkiem na lodzie..." I potem dodaję: "Dziewczyny też mogą grać!". (Mogą?)

       

      Mimo swoich równościowych poglądów i wyniesionego ze studiów przekonania, że role płciowe są w pełni uczone społecznie, muszę powiedzieć, że rzeczywistość kazała mi zweryfikować poglądy. A przynajmniej zadawać o to pytania. U nas w domu tylko ja prowadzę samochód. Dziewczynki, jeśli bawią się w samochód to mówią "ja będę mamą" (to znaczy: ja za kieryką). Ale jednak w samochody się bawią mało. Bardzo mało. A lalkami dużo. Bardzo dużo. Mogę sobie logicznie wyjaśnić, że być może w genach, w hormonach, w poziomie testosteronu jest zapisane, że chłopcy się więcej biją, a dziewczynki chętniej opiekują się lalkami. To się trzyma kupy. Ale jak w genach zapisano miłość do samochodów i wiertarek? Bez sensu. A jednak moja prywatna obserwacja dzieci wskazuje na to, że coś w tym jest.

       

      Na szczęście pro-równościowe wychowanie robi swoje - Marianna idzie jutro na bal na rytmice w stroju rycerza. Wczoraj powiedziała o tym kilkorgu dzieciom i rodziców i wzbudziła ogromny szok (głównie rodziców). "Rycerzem?" Chyba jeszcze nie dotarło do niej, że dokonała wyboru wbrew stereotypom. Uzbroiłam ją dodatkowo, opowiadając o Joannie d'Ark. Trzymam za nią jutro kciuki i jestem z niej dumna. Choć na pewno, gdybym miała chłopca, który chce się przebrać za królową elfów, gorzej bym to znosiła. Pewnie za rok już będzie koniecznie chciała być królewną albo tancerką. Może chociaż namówi się na Pippi czy inną charakterną Indiankę?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „genderowo”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 stycznia 2011 11:58
  • środa, 26 stycznia 2011
    • dixie

      Włączyłam sobie dziś w melancholijnym nastroju płytę Nosowskiej z piosenkami Osieckiej. Marianna się zainteresowała, więc powiedziałam jej parę słów o Osieckiej i nagle mnie olśniło, że przecież na Gwiazdkę dostały książkę "Osiecka dzieciom". Wydawała mi się za trudna i jeszcze nie ruszałam, ale w takiej sytuacji - buch ksiażkę z niewypakowanego jeszcze kartonu i czytamy.

       

      osieckaPadło na "Dixie". Nie znałam. Okropnie fajne, nie straszne ani troszkę, na pograniczu fantazji i realności (chociaż ta realność zupełnie inna niż nasza, nawet nie wdawałam się w szczegóły, co to znaczy, że tata stoi w ogonku, dlaczego w bloku mieszka stu sąsiadów, a na podwórku stoi pięć samochodów, ani co to jest syrenka).

       

      - "Kierownica Dixie trzeszczy jak kot, kiedy próbujesz na nim usiąść" - czytam.

      - O! - cieszy się Marianka - to zupełnie tak jak nasz saabik!

      - "Dixie jak każdy porządni samochód ma chłodnicę. W chłodnicy znajduje się woda, która powinna chłodzić motor. Ale ta woda się czasami grzeje, a nawet gotuje".

      - I wtedy mama dolewa wody z butelki - radośnie wykrzykuje Marianka.

       

      Stanowczo trzeba kupić nowy samochód. Ale dzięki Osieckiej Marianna wie, że nasz saab jest magiczny i że posiadanie go to powód do dumy!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      środa, 26 stycznia 2011 21:10
    • lasery i skalpele

      Wczoraj miałam dziecko, które troszkę niewyraźnie mówi i ma leniwy języczek, a do logopedy ma przyjść po czwartych urodzinach.

       

      Dzisiaj mam dziecko, które dostało skierowanie na operację (nawet nie na zabieg, napisali, że na operację), i całą długą listę badań przedoperacyjnych, dziecko, które mam zapisać do poradni logopedycznej. Zadzwoniłam do najbliższej, spytałam, jakie skierowanie mam przynieść. Dowiedziałam się, że wszystkie dzieci pod opieką logopedyczną muszą też być (w tej poradni, na Kochowskiego) pod opieką psychologa i mam wziąć też skierowanie do poradni psychologicznej! Ratunku!

       

      A w internecie informacja, że wędzidełko można podciąć u dentysty laserem za 200 złotych. Jestem całkowicie zagubiona.

       

      A Marianka to naprawdę jest biedna - zaliczyła już w niemowlęctwie szpital, niedawno szycie brody, w międzyczasie poradnie: kardiologiczną, endokrynologiczną, dermatologiczną, alergologiczną, pulmonologiczną, testy alergiczne, teraz logopeda, laryngolog, psycholog??? Aaa!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      środa, 26 stycznia 2011 11:38
  • wtorek, 25 stycznia 2011
    • rycerze na zamku

      Oprócz dinozaurów, pasją Marianny są rycerze. Chęć przebrania się za rycerza zgłaszała już w okolicy urodzin, a kiedy powiedziałam jej, że istnieją bractwa rycerskie, szepnęła z nadzieją  i wyczekiwaniem: "Mamo! A kiedy mnie tam zapiszesz?".

       

      Postanowiłam upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - kupić jej strój na bal do przedszkola i zarazem nagrodę za grzeczne zachowanie u pani laryngolog. Po obejrzeniu stroju, Marianna nieco rozczarowana zapytała gdzie jest miecz i tarcza, ale kiedy dostała konika - przyznała, że koń jest lepszy od miecza. Trochę się zmartwiłam, że nie mam (jeszcze) stroju dla Helenki, ale dziewczyny się nie przejęły i pięknie się dzieliły:

      KOMTUR HELENA

      komtur

       

      MARIANNA I JEJ RUMAK

       

      na rumaku

       

      Fajny strój miał osłodzić nieprzyjemną wizytę i chyba jest co osładzać - Marianna zapisana na zabieg podcięcia wędzidełka w Kajetanach, w pełnej narkozie (dopiero za rok).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 stycznia 2011 22:17

Tagi

Kanał informacyjny

konkurs