Co słychać u dziewczynek?

Wpisy

  • czwartek, 17 maja 2012
    • zwolnienie

      Wiecie, że do przedszkoli przyjmują tylko dzieci pracujących rodziców?

      Ciekawa jestem, czy wszyscy pracodawcy respektują takie zwolnienie?

       

      zaproszenie

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „zwolnienie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 maja 2012 21:32
    • buty

      Z dziećmi to naprawdę nie można się nudzić. Wystarczy deszcz i od razu cała epopeja gotowa.

       

      Właśnie. Deszcz nas zaskoczył. Rzucam hasło: Kaloszki.

       

      - Mamo, bolą mnie palce - jęczy Helena.

       

      Za małe.

       

      - Ha! Ma się po coś tę starszą córkę - myślę sobie i szukam starych kaloszków Marianki.

       

      Znajduję.

      Dobre.

      Piękne i różowe.

      Wychodzimy. 

       

      - Mamo, mokre mam nogi! - jęczy Helenka.

       

      Stare kaloszki są sparciałe i pęknięte tuż przy kostce.

      Trudno.

      Wracamy.

      Helena zmienia skarpetki. 

       

      - Szybko, szybko.

       

      Zakłada adidasy. Świetnie, że sama. Trudno, jedziemy samochodem, bo nie zdążymy, no i z Heleną nie da się chodzić, omijając kałuże.

      Wysiadamy w przedszkolu.

      Patrzę ci ja, patrzę.

      Helena ma na nogach dwa lewe adidasy - jeden swój, a drugi Marianki - taki sam, tylko rozmiar większy. Obiecuję sobie, że natychmiast po przedszkolu pojedziemy po kaloszki.

      Po przedszkolu jedziemy po kaloszki do sklepu w okolicy. Nie ma.

      Więc potem idę wieczorem sama i kupuję nowe na oko. Helena nie może wcisnąć. W końcu wciska. 

      - Dobre! - oznajmia i odmawia zdjęcia.

       

      Dobre. Na wcisk. Może do lipca wystarczą? Może wtedy znów deszcz nas zaskoczy?

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 maja 2012 21:22
    • lektura przed euro

      Na fali zauważania maleńkości Helenki, sięgnęłam po książkę dla maluszków. "Pan Brumm tego nie rozumie" Daniela Nappa. 

      pan brumm

      Historyjka w sam raz przed Euro, bo o meczu piłkarskim. Miły niedźwiedź Brumm usiłuje odkryć, gdzie podziali się piłkarze, którzy biegali po jego telewizorze jeszcze przed chwilką, zanim wyłączyli prąd. Bardzo uroczy tekst (skąpy) i chyba jeszcze bardziej urocze ilustracje. Pan Brumm jest poczciwy i niezgrabny, jak na misia przystało. Brak lotności rekompensuje silne ramię, co okazuje się bardzo pomocne.

      Cenię książki, które wnoszą w nasze życie nowe tematy. Sama z siebie pewnie nie powiedziałabym dzieciom ani słowa o piłce, ani o tym jak działa telewizor (udawałam, że wiem i robiłam mądre miny a la Sowa Przemądrzała, ale tak naprawdę wiem niewiele więcej niż Pan Brumm). 

       

      W każdym razie bardzo ciepło myślę o całej serii o Panu Brummie. A także o wydawnictwie Bona, bo na razie wydają same moje ulubione książki (a piszę to wcale nie sponsorowana przez ową oficynę, chociaż nie obraziłabym się za taką propozycję)!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 maja 2012 21:15
  • poniedziałek, 14 maja 2012
    • spolszczenia cz.2

      Nie pisałam może jeszcze, że jako porządna mieszkanka swojej dzielnicy biorę udział w społecznych rytuałach. Otóż w co drugi poniedziałek, kiedy w lokalnym lumpeksie jest dostawa, ustawiam się z sąsiadkami w pozycji startowej i z chwilą otwarcia wyruszam na poszukiwania.

      Nie wstydzę się tego faktu. Ba, opowiadam o nim z dumą. I potem mam efekty, bo na kurtuazyjne pytanie "Skąd masz taką śliczną sukieneczkę?", Helena odpowiada jak rasowa Polka ze zdumieniem i pogardą "To? To ściuchów!" (wiadomo, Francuzka to zrobiłaby tylko minę sugerującą "To z Mediolanu", a my zawsze "To? To stare, to z ciuchów, to wyciągnęłam z dna szafy").

       

      Marianna chętnie też odpowiada "To mama mi upolowała".

       

      Na łowach zawsze najpierw kieruję się ku wieszakom dziecięcym, dlatego szafa dziewczyn pęka w szwach. Nieraz od rzeczy dziwnych i niekoniecznie użytecznych. Ostatnio zakupiłam dwie piękne sztuki wiecie czego? Helenka twierdzi, że chodzi w pączku. Czy może być ładniejsze spoleszczenie wyrazu "poncho"?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „spolszczenia cz.2”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 maja 2012 20:52
    • a jednak jest młodsza...

      Zawsze słyszę, że drugie dziecko dłużej jest domowym maleństwem, pieszczoszkiem i dzidziusiem. U nas jakoś nie do końca się to sprawdza. Może to kwestia małej różnicy wieku, ale tendencja "ty jesteś starsza, więc musisz więcej i możesz więcej" została szybko zakrzyczana przez Helenkowy głosik "jestem taka sama jak Marianka". I jakoś jej uwierzyliśmy wszyscy.

       

      Jeszcze czasem na coś jest za mała, ale bardzo niewiele jest takich sytuacji. Do przedszkola chodzi. Na dworze biegają razem, w domu bawią się razem.  Obowiązki (hmmm) mają takie same - równo ustawiają razem buty, od niedawna równo ścielą łóżka i równo wymigują się od sprzątnięcia czegokolwiek. Nigdy nie wiadomo która którą przegada. Jeśli chodzi o książki, też w zasadzie się wyrównały. Tak się  przyzwyczaiłam ostatnio do myśli, że niemal bliźniaczki mam domu. 

       

      Parę dni temu po kolejnym trudnym pytaniu Marianny w stylu "A czy człowiek może mieć ości?A dlaczego nie? A czy nigdy nie urodzi się człowiek, który ma ości? A co by było gdyby ktoś miał ości?" (zapewnienia Helenki "Nie! Bo człowiek nie jest jeleniem" jakoś jej nie wystarczyły). oraz na fali sentymentalnych wspomnień z lat osiemdziesiątych włączyłam dziewczynkom "Było sobie życie". (Tak, pomyślałam sobie, że film jej to wyjaśni lepiej, nie miało to absolutnie nic wspólnego z chęcią zyskania chwili ciszy).

       

      Już po paru minutach przypomniałam sobie, że to jednak dla starszych , że podwójna spirala, neurony i grasica to trochę za dużo nawet dla prawie  pięciolatki. Ale już było za późno. Marianna wsiąkła, co tam że rozumie piąte przez dziesiąte, oczy jej z orbit wyszły, klepała się po rękach i tylko wciąż pytała: "I to wszystko jest we mnie? Teraz? Tutaj? Pod spodem?" Może na wyrost, ale podoba się ogromnie! Niech oglądają.

       

      Helena próbowała ukryć ewidentne znudzenie i nawet kiedy leżała i fikała nogami, desperacko trzymała się wersji "Bardzo mi się podoba, bardzo ciekawe, bardzo". Wytrzymały odcinek o komórce, następnego dnia - drugi o narodzinach (robienie dzidziusia podobało się ogromnie, a jako bonus obejrzały swoje fotki z usg). A wczoraj także trzeci odcinek o leukocytach. I wtedy Helena spytała łzawym głosikiem bobasa:

       

      - A dlaczego dzisiaj nie zrobił się dzidziuś? I gdzie jest tamta pani? Aha! Pewnie ta pani jest w ciąży! Tak?

       

      Wszystko jej się pokręciło! Maleńka moja, malusieńka, o wiele, o wiele za mała na jakieś głupie edukacyjne produkcje! Jak mogłam tak się dać zmylić  i zapomnieć, że jest taka maleńka?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „a jednak jest młodsza...”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 maja 2012 13:45
  • sobota, 12 maja 2012
  • czwartek, 10 maja 2012
    • telewizja

      Dziś na placu zabaw (takim wielkim, co tam wycieczki przyjeżdżają, pobawić się na wypasionym) - kamery, reflektory, blendy.

       

      - Mamo, co oni tutaj robią?

      - Nie wiem, jakiś film kręcą.

      - O czym?

      - Nie wiem, idziecie zapytać?

       

      Marianna na tę sugestię kuli się w kącie piaskownicy, ale Helena odważnie bierze mnie za rękę i rusza w stronę ekipy filmowej.

       

      - Hej! - zagaduje Ważną Panią ze śmiałością, na którą mnie na pewno nie byłoby stać - Co tu robicie?

      - Kręcimy program telewizyjny - uśmiecha się Bardzo Ważna Pani, najwyraźniej uznając, że ta mała i bardzo wyraźnie mówiąca dziewczynka jest słodka - tu jest pan kamerzysta, tu pani makijażystka...

      - A o czym to będzie? - pyta rzeczowo Helenka.

      - O tym, że nie można za dużo jeść słodyczy, że jabłuszka są zdrowe i banany - szczebiocze Bardzo Ważna Pani.

      Helena wybałusza na nią oczy i mówi z bezbrzeżną pogardą:

      - Przecież to wszyscy wiedzą.

       

      I odchodzi.  

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „telewizja”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      czwartek, 10 maja 2012 18:19
    • złe siostry kopciuszka

      - Chodź do mnie, kotku - mówię do mojej wystrojonej w sukienkę córki.

      - Nie jestem kotkiem. Ja jestem Królewną Kotkiem!

       

      - Kto tak pływa w wannie, rybka? - zagaduję.

      - Nie! Królewna Rybka!

       

      No, dobra. Fala księżniczkowości wzbiera i niebawem zmieni się w tsunami. Codziennie awantury o stroje. Marzenia o konikach pony i lalkach syrenkach, uch... Mogę przyjąć, że teraz jest taka faza rozwojowa. Ale co niepokojące, ostatnio moje królewny nauczyły się też dworskich intryg.

       

      - Jutro idziemy na bal do Księcia.

      - Tak, zabieramy kredki!

      - Po co kredki? - dziwię się.

      - Pomażemy Kopciuszkowi suknię i MY będziemy najpiękniejsze!

       

      No, naprawdę, Złe Siostry mogłyby się od nich uczyć!

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      czwartek, 10 maja 2012 18:12
  • poniedziałek, 07 maja 2012
    • zadanie

      Marianna liczy już do stu. Liczy bardzo głośno, solennie, bardzo powoli i bardzo często. Kiedy mam słabszy dzień moja cierpliwość wyczerpuje się gdzieś około" czterdzieści sieeeedem, czterdzieści ooooosieeeem, czterdzieści dziewięęęęć, czterdzieści dziesięć... nie... eee..pięćdziesiąt...". Jeśli mam lepszy, to zaczynam nerwowo fukać dopiero przy "sześćdziesiąt dwaaaa, sześćdziesiąt trzyyy". Oczywiście nie wolno przerywać, trzeba słuchać z nabożeństwem i bić brawo.

       

      Na fali miłości do liczenia, po okresie zagadek, przyszedł czas na zadania matematyczne. 

       

      - Helenka! Masz trzy jabłka, a jedno zjadłaś, to ile masz?

      - Trzy.

      - Nie! Masz dwa!

      - I jedno w brzuchu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „zadanie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      pepperann
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 maja 2012 20:34
  • niedziela, 06 maja 2012

Tagi

Kanał informacyjny