Co słychać u dziewczynek?

Wpis

środa, 22 stycznia 2014

tajemnicza książka i trochę o klimacie magii

Przyszedł czas, by ujawnić, która to książka (bo oczywiście jest to książka), jest ciekawsza nawet od mitów. No, dobra, troszkę też zahacza o mity, ale tym razem nie greckie, tylko skandynawskie. Chodzi o nowość, wydaną pod koniec roku "Księgę Ludensona" Zofii Staneckiej.

 

 

Moje dziewczynki nigdy nie były szczególnie rozkochane w serii o Basi (wiem, że niektórym dzieciom taka przypadłość się zdarza), natomiast ta książka absolutnie je zachwyciła. 

 

Moim zdaniem przeznaczona jest dla dzieci powyżej lat sześciu, myślę też, że dla dzieci do końca szkoły podstawowej może być bardzo ciekawa, chociaż i bardzo rozczytane pięciolatki (patrz: Helenka) też mogą się zachwycić, zwłaszcza że jedna z głównych bohaterek ma pięć lat.

 

Piszę "jedna z głównych", bo bohaterów zresztą jest tutaj mnóstwo, powieść jest wielowątkowa, bardzo wciągająca i naprawdę trzyma w napięciu.

 

Fabułę streścić można tak: czwórka rodzeństwa (od pięciolatki do nastolatki, więc można się utożsamić z różnymi bohaterami) jedzie nad morze. Zamieszkują w starej willi, w której znajduje się tajemniczy, zamknięty pokój. Otwierając do niego drzwi, wplątują się w poszukiwania magicznej, prastarej księgi i poznają równoległy świat dawnych stworów, które ukrywają się na codzień przed ludźmi - olbrzymów, trolli, płanetników i syren.

 

Powieść jest z jednej strony bardzo realistyczna i prawdopodobna psychologicznie, a z drugiej strony bardzo baśniowa i magiczna. "Księga" jest dopracowana i wysmakowana wręcz w szczegółach. Autorka ukrywa tam też różne smaczki dla dorosłych czytelników, z czego najbardziej doceniam dużo jawnych zupełnie odniesień do "Ucieczki na Południe" Mrożka. Zakończenie też nie rozczarowuje (a nieraz tak jest, że jak jest dużo wątków poplątanych i zamotanych, to potem autorzy sami nie wiedzą, jak skończyć). 

 

Dodatkowo książka mówi o potędze książek jako takich, no i młodsze dzieci (patrz: Helenka) mogą uwierzyć, że książka, którą trzymają w rękach, jest tą prawdziwą, zaczarowaną księgą.

 

Co jeszcze? U nas wyjątkowym plusem jest to, że jedna z bohaterek ma na imię Marianna, a druga Mania. Marianka nakazała wręcz nazywać się teraz Manią (do czego ma wszelkie prawa) i zapowiedziała, że tak przedstawi się w szkole, żeby wszyscy zawsze tak na nią mówili.

 

Poza tym okazało się, że Mikołaj jeszcze kilkorgu dzieciom w przedszkolu przyniósł tę samą książkę pod choinkę, więc mają teraz mały klub miłośników Ludensona i bawią się, cytując "Księgę", także po szwedzku, bo padają tam zdania po szwedzku. Naprawdę, szał.

 

Książka ta trochę mi się skojarzyła z "Kapeluszem za sto tysięcy" Bahdaja, bo pamiętam, że czytałam ją właśnie przed pójściem do szkoły, akcja również toczy się nad morzem i też dotyczy rozwiązania zagadki. Ale... No właśnie, ale nie ma tam wątku magicznego.

 

Zaczęłam ostatnio myśleć o tym, że współczesna kultura i popkultura dla dzieci bardzo się umagiczniła od mojego dzieciństwa. Trzydzieści lat temu z baśni się wyrastało, im szybciej tym lepiej. Nie było chyba aż takiej magicznej, wróżkowej, bajkowej aury, nie sądzicie? Oczywiście, były pełne fantazji książki, ale chyba nie dominowały one tak bardzo w wyobraźni zbiorowej dzieci, jak stało się to po wielkim sukcesie choćby Harry'ego Pottera.

 

Myślę, że ma to też związek z fascynującym mnie zjawiskiem, że dzisiejsze dzieci dużo dłużej wierzą we wspomnianego wyżej Mikołaja. Kiedy ja szłam do szkoły, dzieci już w niego nie wierzyły. Teraz dzieci w tym wieku - wierzą, prawie wszystkie. Myślę, że częściowo dzisiejsze dzieci po prostu bardzo chcą wierzyć w rozmaite czarodziejskie i magiczne zjawiska. Nie są tak bardzo nastawione na przejrzenie oszustwa, dotarcie do prawdy.

 

Jak sądzicie? Czy to słuszna intuicja? Jak myślicie? 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
pepperann
Czas publikacji:
środa, 22 stycznia 2014 13:14

Polecane wpisy

  • Zaproszenie

    Wszystkich sympatyków bloga zapraszam serdecznie na Warszawskie Targi Książki. Na stoisku wydawnictwa Bis (87C) do kupienia pierwsza ( i nieostatnia książka Pep

  • pożegnanie

    Piszę dopiero teraz, po trzech miesiącach, bo chciałam dać sobie trochę czasu na przemyślenie, czy na pewno, czy może jeszcze zmienię zdanie. Ale nie zmienię.

  • upływ czasu

    Helena na razie mówi: "A pójdziemy wczoraj na ten plac zabaw?". Umie wyrecytować dni tygodnia, a nawet wszystkie dwanaście miesięcy, ale nie przeszkadza jej to

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość barbara.live napisał(a) z *.tosa.pl komentarz datowany na 2014/01/23 12:48:45:

    Też zauważyłam tę chęć wiary w inny, magiczny świat, kiedyś byłby to "obciach", teraz norma...myślałam, że może wpływ gier komputerowych, ale chyba bardziej niezgoda na rzeczywistość i chęć ucieczki? Pozdrawiam !

  • tomasze850 napisał(a) komentarz datowany na 2014/02/06 14:30:17:

    Magiczny świat? Chyba ma trochę prawo bytu taka magia.

  • katkwi87 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/11 13:35:40:

    Trochę magii jest potrzebne w życiu. Takie jest moje zdanie.

  • stani-1991 napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/23 10:12:54:

    Takie książki są bardzo ciekawe i dobre dla dzieci. Rozwijają wyobraźnię.

  • lucjan.wielki napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/29 11:57:39:

    książka bardzo ciekawa dla dzieciaczków.

  • lucjan.wielki napisał(a) komentarz datowany na 2014/04/29 11:58:06:

    książka bardzo ciekawa dla dzieciaczków. Myślę, że nawet pouczająca.

  • smiech607 napisał(a) komentarz datowany na 2015/03/27 15:46:20:

    Ciekawa i magiczna.

  • Gość Manieczka napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2016/01/15 08:38:58:

    Zakochałam się w tym wpisie :)

Dodaj komentarz