Co słychać u dziewczynek?

Wpis

środa, 01 czerwca 2011

nowy pojazd, cholera no!

Przygotowałam taki pogodny, radosny i nudny wpis. I już go wrzuciłam:

 

"Dla dziewczynek jazda komunikacją miejską jest bardziej ekscytująca niż jazda bryczką. Odkąd sprzedaliśmy saaba, okazji ku temu mają wiele i z zachwytem przyjmują przejażdżki metrem, tramwajem i autobusem (bo mamy to niebywałe szczęście, że wszystkimi tymi środkami lokomocji można do nas dojechać). Mój entuzjazm jest znacznie mniejszy, zwłaszcza dla wsiadania z dwójką dzieci i dwoma rowerkami do tramwaju.

 

Ale dzisiaj przynajmniej problem podjeżdżania na krótkie, ale męczące piechotą dystanse, został rozwiązany. Możemy przy tym udawać rodzinę ekologiczną i wysportowaną. Jednym słowem super (chociaż wolałabym nowy samochód)."

 

przyczepka

 

I to właśnie był radosny wpis. Niestety, ta pierwsza przejażdżka okazała się ostatnią. Przy próbie przypięcia przyczepki do mojego roweru, okazało się, że ten zaczep już na zawsze zamierza zostać przy Tomkowym rowerze. Natomiast przy próbie transportu przyczepki do domu (powiedzmy szczerze, przez wyjątkowo nerwowego transportującego), okazało się kółko ze strachu przed lecącymi bluzgami odleciało. Teraz nie tylko nie mamy samochodu, ale nie mamy też przyczepki do roweru, a Tomek nie ma też roweru. Mamy tylko kupę żelastwa z rozwalonej przyczepki, a komunikacja miejska znowu zachwyci Mariankę i Helenkę.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
pepperann
Czas publikacji:
środa, 01 czerwca 2011 09:12

Polecane wpisy