Co słychać u dziewczynek?

Wpis

niedziela, 09 stycznia 2011

chlapa i ciapa

Pewnego dnia, gdy się budzisz, ziemia jest zupełnie biała. Nie ma trawy. Nie ma piaskownicy. Łopatki też nie widać. Wtedy już wiesz, że jest zima. Bo to białe to śnieg. (To z książki "O zimie" Naslund i Digman, która jest super, ale tłukę ją już trzeci sezon i mogę wyrecytować całą z pamięci). U nas trawy wprawdzie nie ma, ale nie przykryły jej białe płatki, a psie kupy. Tylko największe śpiochy nie budzą się z zimowego snu:

 

w warsztacie A piaskownica i łopatka odżyły.

piaskownica

Odwilż. Chlapa. Ciapa. Ale i słońce. Moja Mami zabrała Mariankę do Och!Teatru na przedstawienie "Zielone zoo" (recenzja mojej Mami: "głupszego przedstawienia dla dzieci nie można sobie wyobrazić, zupełnie nie na poziomie, szmira"; recenzja Marianki: "bardzo chajne, było zoo, i cyrk, i bałam się lwa, i czarodziej wyczarował cukierki, i banana, i zjadł, i ja weszłam na scenę i tańczyłam, ale maskę lwa to ja omijałam, a inne dzieci dotykały). Ja nie byłam. Bo w tym czasie ruszyłyśmy z Helenką w plener. Ciągle zapominam o wspaniałej zabawce, jaką jest piłka, bo sama grać w piłkę wprost nie cierpię. Jako dziecko miałam "dziurawe łapki", a teraz mam równie dziurawe łapska. Ale dziś pomyślałam, że nie wezmę wózka, a przydałoby mi się coś, za czym moja kluseczka by się raczyła toczyć. Ganiała jak nieprzytomna, mój Boruc malutki.

bramkapiłka

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
pepperann
Czas publikacji:
niedziela, 09 stycznia 2011 21:29

Polecane wpisy